niedziela, 8 marca 2015

Wolny strzelec (Nightcrawler) 2014

Spotykacie się czasem z ludźmi, którzy mają tendencję do dominowania w towarzystwie? Kobiety, które po wejściu do mieszkania kradną uwagę wszystkich wokół i skupiają na sobie wzrok płci wszelkiej? Polityków, którzy okupują każdy program publicystyczny? Ludzi oczytanych, którzy brylują w kulturalnym towarzystwie nie dając się Wam w żaden sposób wykazać? Facetów, którzy na imprezę przynoszą alkohol? Nikt z nich nawet nie zbliża się do poziomu Jake'a Gyllenhaala, który po prostu "zjadł" Nightcrawlera. W sumie bardzo słusznie postąpił biorąc pod uwagę fakt, że przygotowując się do swej roli schudł jakieś dziesięć kilogramów...  
Jake Gyllenhaal krzyczy jak szaleniec...
Film obejrzałem wyłącznie dzięki rekomendacji Patryka. Same opisy fabuły, trailery i inne informacje jakoś specjalnie mnie nie zachwycały. Ot, kolejna krytyka mediów, o których i tak zawsze miałem jak najgorsze zdanie. Okazało się jednak, że film o łowcy ludzkich katastrof, to najlepsza produkcja jaką dane mi było w tym roku oglądać.

Fabuła opowiada o losach Louisa Blooma. Jego główny fach to drobne kradzieże - poznajemy go właśnie w momencie, gdy podpieprza kawałek ogrodzenia, żeby opylić go złomiarzom. Już wtedy wiemy, że będziemy mieli do czynienia z niezłym gnojkiem. Stojąc na rozdrożu i poszukując konkretnej pracy Bloom trafia na wypadek samochodowy. Zaraz po próbujących ogarnąć sytuację policjantach, pojawiają się także dziennikarskie hieny - faceci filmujący różnorakie wypadki i sprzedający tak zdobyte materiały lokalnym stacjom telewizyjnym. Louis dzięki swej wrodzonej ciekawości podsłuchuje ile kasy można wyciągnąć na kręceniu podobnych rzeczy i od tego momentu postanawia pokierować własną karierą.
....uśmiecha się jak szaleniec...
Oczywiście facet jest bezkompromisowym, cynicznym i bezuczuciowym skurwielem. Przeszkadza ratownikom, żywi się nieszczęściem innych, nie uznaje autorytetów, a z czasem staje się coraz bardziej zaborczy, pewny swego i... wkurwiający. Właściwie każdy jego ruch, gest, ba, każdy jego krok oznajmia widzom, że mają do czynienia z jeszcze większą gnidą, niż początkowo mogli podejrzewać. Trudno nie docenić kunsztu Jake'a Gyllenhaala, który wydobył ze swej postaci wszystko co najgorsze. Nawet postura, którą ukształtował na potrzeby filmu jest imponująca. Chudy, blady, z długimi, potarganymi włosami jest prawdziwym obrazem szaleńca. Szaleńca całkiem interesownego inteligentnego i mającego ściśle określony cel trzeba by dodać...

Wbrew pozorom mimo bohatera, którego nie sposób polubić, film bardzo mocno wciąga. Wszystko wygląda przepięknie - żywe kolory, zabawa oświetleniem, imponująca scenografia - całość robi ogromne wrażenie i sprawia, że jest to obraz na który po prostu bardzo miło się patrzy.
....patrzy jak szaleniec...
Największym problemem całej produkcji jest chyba to , że sam pomysł na historię wypala się już w pierwszej części. Dostajemy złą postać, której działania eskalują się do momentu przesilenia. Zresztą sam ten moment można z łatwością przewidzieć. Nie ukrywam także, że mimo swych zalet, kilka scen było na tyle nużących, że na krótką chwilkę (bardzo krótką) przestałem zwracać uwagę na wydarzenia rozgrywające się przed moimi oczami. Zakończenie przywróciło jednak akcję na właściwe tory i było niesamowicie ekscytujące, zajmujące i przynajmniej według mnie satysfakcjonujące - szczególnie biorąc pod uwagę wszystkie wcześniejsze wydarzenia.

Uważam, że jeśli mógłbym coś z czystym sercem polecić, to byłby to właśnie Nightcrawler, który zapadnie mi w pamięć na bardzo długo. Szczególnie ze względu na genialną rolę pierwszoplanową, świetną realizację i ciekawe zakończenie. Przyznam także, że jestem mile zaskoczony - spodziewałem się czegoś znacznie bardziej irytującego, nużącego i silącego się na tanie moralizatorstwo. Sam fakt, że reżyser nie próbuje robić z widza idioty, dając mu szansę na interpretację wydarzeń rozgrywających się na ekranie, świadczy o tej produkcji niesamowicie dobrze.

...i...a zresztą, chyba wiecie do czego zmierzam...
Moja ocena to: 8/10 

PS. Wszystkim kobietom życzę dziś oczywiście wszystkiego najlepszego! W dowód mojej szczerości jeszcze raz Gyllenhaal :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz