piątek, 24 kwietnia 2015

Rosyjskie wilki polskim koniem trojańskim?

Cóż z nas za potworni głupcy. Krytykujemy rząd, krytykujemy prezydenta i z każdej praktycznie strony doszukujemy się spisków, propagandy i kłamstw klasy wyższej. A tu proszę: praktycznie niedostrzegalnie, w sposób dyplomatyczny, udało się zapobiec rosyjskiej inwazji na nasz piękny, mlekiem i ziemniakami płynący kraj. Ale o co konkretnie chodzi?

Nasza bohaterska sarmacja, rycerze pookrągłego stołu, dzielni wojownicy antykomunistyczni, nie wpuszczą do Polski bandy przebrzydłych barbarzyńców z gangu Nocnych Wilków! Kto te wilki zacz? Skąd się wzięli? Dokąd i po co jadą? Czy Baśka miała fajny biust? Te i inne pytania zadają dziś sobie Europejczycy od Terespola po Świecko. Sprawa błahą więc nie jest. Dlatego też jako dobry gospodarz, tradycjonalista i wielki zwolennik wojny na wszystkich frontach, postaram się Wam tę kwestię nieco przybliżyć.

Otóż swego czasu, gdy wojna światowa z drugim numerkiem chyliła się ku końcowi, alianci próbowali dogadać się ze sobą, by wyznaczyć kto ma podpisywać kapitulację. Oczywiście, zgodnie z tradycją starego kontynentu, okazało sie, że uznane będą dwie daty kapitulacji faszystów, co to pomagali Polakom budować obozy śmierci. I tak dziewiątego maja ruska brać zaczęła świętować, że to koniec wojny, że wódki się można napić, kałacha odłożyć i jakąś Niemkę zgwałcić przy okazji. Uroczystość była z pewnością piękna. Coby więc tej tradycji nie burzyć, postanowiono, że święto odbywać się będzie co roku, a do Berlina wyślę się znów jakiś szwadron śmierci. I jadą w tym roku Ci Nocni Wilcy. Ten niby to gang z błogosławieństwem od samego Putina ruszy w pielgrzymkę do stolicy Niemiec, by tam honorowo zaśpiewać międzynarodówkę, wypić po piwie i wrócić do braci w Moskwie, opowiedzieć jak zachodnia burżuazja żyje.

Ale najpierw musieliby przedostać się przez nasz kraj. Jako że innej okupacji niż europejska nie tolerujemy, to nie ma takiego wjeżdżania, nie wpuścimy cholerników. Bo to jechać będą po drogach naszych, co Polski robotnik podatki płacił, policja Nasza pilnować będzie musiała, a kobiety spokojnie na ulicę nocami wyjść nie będą mogły. Więc ni chuja powiedział jeden z drugim polityk, czy" idi wy w chuj" jak zapewne powiedział polski ambasador w Moskwie, nie budu jechać.

I ja wiem, że świętymi wilczki wcale nie są. Pytanie otwarte które warto byłoby jednak postawić, to czy nie za wysoką ceną do zapłacenia są nasze, napięte już przecież, kontakty ze wschodem? Załóżmy, że nie wpuścimy ludzi, którzy przecież świętują swoje, jakkolwiek kontrowersyjne dla naszych rodaków, święto państwowe. Okej, dla nas jeszcze lepiej. Mniej roboty, nie trzeba się martwić o bezpieczeństwo, nie trzeba pilnować itd. Ale z drugiej strony ciekawe czy nasi motocykliści, oddający rokrocznie hołd ofiarom Zbrodni Katyńskiej, nie zostaną potraktowani podobnie? Czy może same Wilki znajdą sposób na przedostanie się przez granicę, ale sprowokowani przez działania naszej administracji nie będą nawet próbowali zachowywać się pokojowo?         


Szczerze mówiąc sam nie wiem, gówno by mnie to nawet obchodziło. Ale z drugiej strony upolitycznienie samego faktu, że jakaś grupa ludzi chce po prostu wsiąść na motocykle i jechać sobie w świat, uderza w moje poczucie romantyzmu. Bo niby prawa człowieka mamy i wszyscy równi, i bracia, i my Słowianie, ale jak chcesz sobie przejechać przez Polskę, choćby pokojowo, to ni chuja, bo Putin zły?  Jeżeli takie rzeczy nie będą odbijały się na naszych wzajemnych i li czysto tylko ludzkich, nawet nie ekonomicznych przecież stosunkach, to ja już nawet nie wiem co...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz