poniedziałek, 18 maja 2015

Sean McMeekin - "Największa grabież w historii. Jak bolszewicy złupili Rosję"

Nigdy nie byłem wielkim fanem okresu międzywojennego. Rozgrywki polityczne, które stały się europejską codziennością tamtych lat kompletnie mnie nie interesowały. Zawsze jednak zastanawiała mnie kwestia rewolucji bolszewickiej. Nie byłem w stanie pojąć w jaki sposób garstka ludzi, bez większych zasobów finansowych, popierana przez niewielką  część społeczeństwa, zdołała zaprowadzić terror w największym kraju Starego Kontynentu. Dlaczego popierani przez mocarstwa zachodnie Biali nie zdołali złamać bolszewickiego terroru, dlaczego nacjonalizacja cerkiewnych majątków przeszła bez echa, dlaczego chłopi i posiadacze ziemscy się nie zbuntowali? Te i inne pytania czasem zaprzątały moje myśli podczas lektury suchych, historycznych podręczników. Sean McMeekin wyjaśnia je bardzo obrazowo.

Dzieląc swą książkę na dwie części - dotyczące kolejno grabieży wewnątrzpaństwowej, jak i upłynniania kapitału za granicą - przedstawia nam poniekąd finansowe losy początków państwa bolszewików. Tłumaczy na przykład związek powszechnego głodu z apatią wobec grabienia majątków cerkiewnych, udowadnia hipokryzję i obłudę propagandy bolszewickiej dotyczącą ogromnych, zagranicznych transferów pieniężnych, których efektem miała być militaryzacja kraju (opisywano je zaś jako próbę pobudzenia przemysłu i rolnictwa), przedstawia wreszcie rolę niekonsekwentnej polityki brytyjskiego premiera Lloyda George'a w porażce Białych walczących w rosyjskiej wojnie domowej.

Niesamowicie podobało mi się to, że z tej krótkiej książeczki można wynieść naprawdę sporo ciekawych informacji. Zarówno te dotyczące znacznego przeszacowania wartości majątków cerkiewnych, bezwzględności w robieniu interesów bankierów szwedzkich i brytyjskich, czy skutków powszechnego w ówczesnej Rosji niszczenia przedsiębiorczości, mogą być niezwykle pouczające także z naszej perspektywy.

Największym problemem tej książki stała się jej druga część - opisująca schemat wymiany zagrabionych dóbr na rynkach europejskich. Nazwiska pośredników i bankierów przeplatają się w niej z kwotami i procentami, które czytelnikowi zainteresowanemu tym tematem tylko przez ciekawość, a nie ze względów naukowych, nie mówią nic interesującego. Oczywiście z obrazu całościowego da się wysnuć warte uwagi wnioski, ale nie zmienia to faktu, że ostatnie sto stron lekko nuży.   

Książkę warto więc polecić, ale tylko pasjonatom, czy to historii w ogólności, czy też zajmujących się badaniem tego konkretnego okresu. Jak słusznie zauważył bowiem autor - dzieje prania brudnych pieniędzy w reżimie nazistowskim (poprzez Szwajcarię) opisane są dość skrupulatnie przez licznych naukowców. Temat podjęty przez McMeekina jest jednak bliżej nieznany, a z całą pewnością mniej popularny. Dziwi to głównie dlatego, że zbrodniczość obydwu odsłon totalitaryzmu jest porównywalna, a kwoty jakie wchodziły w grę były nawet wyższe w wydaniu bolszewickim. Ze względu na stosunkowo przyswajalny styl autora, kreatywne podejście do pracy naukowej oraz jasny i konkretny przekaz tej książki, postanowiłem wystawić jej dość wysoką notę.


Moja ocena to: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz