piątek, 14 sierpnia 2015

Wakacyjny post o niczym

Obecny klimat wybitnie nie sprzyja opracowywaniu kolejnych blogowych wpisów. Chciałbym nawet zmobilizować się i przeprosić Was za moją przedłużającą się nieaktywność, ale wydaje mi się, że byłoby to posunięcie ze wszech miar bezcelowe. Dlatego też zamiast przeprosin, w ramach rekompensaty, postanowiłem napisać chociaż kilka zdań, świadczących o tym, że żyję, mam się dobrze i opierdalam się z uśmiechem na ustach, czyli w skrócie: co aktualnie robię? Wiem, że dla większości z Was nie jest to zbyt przełomowa informacja, która w dłuższej perspektywie czasowej może zmienić Wasze życia, ale czy jesteście gotowi zaryzykować i olać ten wpis? Już teraz mogę Wam zasugerować, że nie, nie jesteście - czytać dalej!

Jako że modne jest ostatnio zaczynanie każdej rozmowy od pytań o pogodę, to tak, potwierdzam - gorąco w chuj. W tym miejscu moglibyśmy zakończyć te rozważania, ale dusza naukowca nie pozwala mi na tak pobieżne potraktowanie tematu. Obecne upały mają bowiem niesamowicie ciekawą naturę - naukowcy zgadzają się, iż nad Polskę nacierają gorące masy powietrza z Muspelheim i Piekła. Na całe szczęście z wakacji w Nowym Sączu wraca już Thor na jednorożcu, który ponoć obiecał, że wkrótce zajmie się tą sprawą - trzymamy za słowo.

A co poza pogodą? No film sobie na przykład oglądałem. Lazarus Project z Olivią Wilde - taką ładną panią, co to kiedyś grała w Housie. Dobra obsada nie pomogła jednak zbytnio produkcji, która okazała się strasznie sztampowa, schematyczna, nudna i przewidywalna jak romantyczna potańcówka w domu starców. Niby coś tam się działo, niby można się było przestraszyć w pewnym momencie, ale jeden rzut okiem na całość dawał nam jasny obraz do czego to wszystko zmierza (konkretnie do wielu trupów, co stanowi kolejny argument za zastosowanym poprzednio porównaniem).  
"Widzę czarne oczy, to za mną kroczy, ze mną jest" Lalalala.
Nie ciekawe? No to może chcecie poczytać o historii? Nie?! Mój Boże, co za zaskoczenie! Przecież pogoda wybitnie sprzyja rozważaniom na temat przyczyn zwycięstwa Napoleona pod Austerlitz - lepszego momentu nie będzie! Dobra, nie to nie! Wspomnę tylko, że przeczytałem opracowanie pod tytułem Bitwy, które zmieniły świat - taką króciutką książeczkę wydaną przez magazyn Focus. Dałem za nią z pięć złotych i mniej więcej tyle jest warta. Teksty są ciekawe, konkretne i całkiem wciągające, ale sam dobór bitew, czy szczegółowość opisu ich skutków, przyczyn etc. pozostawia trochę do życzenia. Za pięć złociszy było jednak warto. I tak, już kończę o historii, możecie odetchnąć.

No i jakbyście pytali, to w gry sobie trochę gram. Odświeżyłem na przykład starego Hitmana: Kontrakty. Strasznie słaby jestem w te wszystkie skradankowe tytuły, ale z braku lepszego wyboru póki co jakoś to leci. Co istotniejsze gra nie odrzuca zbyt strasznie nawet we współczesnych warunkach i mimo pewnych irytujących problemów jest całkiem przyjemna. Zapewne nie wystarczy mi motywacji, by ją dokończyć, ale co sobie nazabijałem, to moje.

W kwestii sportowej - oglądaliście superpuchar Europy? Świetny mecz, który skończył się niespodziewanym wynikiem 5:4 dla Barcelony i który był jednym z najbardziej emocjonujących pojedynków o to trofeum w historii? Nie?! Cóż, wstydźcie się - jesteście po prostu złymi ludźmi. To nie jest wyłącznie Wasza wina - po części to również kwestia odebranego wychowania, warunków środowiskowych itd., ale mimo wszystko liczę na to, że zmienicie Wasze postępowanie. Macie okazję już dzisiaj, bowiem w meczu o superpuchar Hiszpanii zmierzy się Barcelona z Athletico Bilbao.


Cóż, zająłem Wam i tak zbyt dużo czasu. Dziś zaczyna się weekend. Bawcie się, imprezujcie, masturbujcie - z tym niezwykle istotnym przesłaniem zostawiam Was aż do naszego następnego spotkania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz