czwartek, 1 października 2015

Ring Horrorowy 2014 - Musaranas vs Widzę, Widzę (Hiszpania vs Austria)



















W poszukiwaniu dobrych filmów grozy odbyłem podróż po filmowej Europie. Muszę przyznać, że wycieczka ta nie okazała się tak satysfakcjonująca, jak początkowo zakładałem. Na warsztat poszły bowiem dwie produkcje, które zachęcały do seansu niesamowicie świeżymi i oryginalnymi pomysłami. Ze względu na to, że obie nie okazały się horrorami sensu stricte, postanowiłem dokonać ich porównania, biorąc pod uwagę szczególnie interesujące mnie elementy. Z początkowego, sympatycznego porównania, wyszło jednak prawdziwie krwawe i brutalne starcie bokserskie, którego wynik znajdziecie poniżej.

I RUNDA - Pomysł

Kobieta cierpiąca na agorafobię, która od lat nie postawiła stopy za progiem swojego domu, staje się ogromnym ciężarem psychicznym dla zamieszkującej z nią siostry. Konflikt wybucha ze zdwojoną siłą, gdy u ich drzwi staje (a właściwie doczołguję się) ranny mężczyzna. Przeszłość miesza się tu z teraźniejszością, miłość z nienawiścią, ketchup z frytkami itd. Generalnie pomysł jest bardzo dobry i mimo faktu, że już gdzieś został wykorzystany, nie można mu zbyt wiele zarzucić.

Celne ciosy Hiszpana: 4/5

Matka dwóch bliźniaków powraca do domu po operacji plastycznej związanej z bliżej nieokreślonym wypadkiem. Niestety chłopcy nie są do końca przekonani, że kobieta, która zamieszkała wraz z nimi jest rzeczywiście ich matką. Bardzo oryginalny pomysł z którym spotkałem się chyba po raz pierwszy.

Nie sądziłem, że damy radę wciągnąć całą wannę tego koksu [Widzę, Widzę]
Celne ciosy Austriaka: 5/5

II RUNDA - Scenariusz

Scenariusz okazał się nie tyle dziurawy, co czasem idiotyczny. Wątła kobieta staje się niesamowicie wykwalifikowanym mordercą, zadzwonienie na policję, to czyn niemal niewykonalny, a panowie detektywi są w tym filmie potrzebni jak kaczce wiosło. Nie ma niby jakiś szczególnych dziur, ale wiele drobiazgów zwyczajnie przeszkadza. Łącznie z zakończeniem, które niby jest otwarte, ale nie daje jakichś niesamowitych możliwości interpretacyjnych.
Jak to "źle używam szminki"?! [Musaranas]

Celne ciosy Hiszpana: 2/5

Widzę, Widzę okazał się bardziej solidny. Nie zauważyłem tu żadnej kompletnej głupoty, która niesamowicie rzucałaby się w oczy. Idiotyzmem była jedynie początkowa scena, z której uważni widzowie mogliby pewnie wywnioskować zakończenie całej historii. Wada to może i jedna, ale za to cholernie poważna.

Celne ciosy Austriaka: 3/5

III RUNDA - Gra Aktorska

Genialny występ Macareny Gomez. Nie przypominam sobie, bym widział tak dobrze przedstawioną osobowość pełną różnorakich zaburzeń i lęków. Wszystko tu gra - poczynając od gestów, ruchów, aż po mimikę. Zwłaszcza mimikę. W połączeniu ze świetnymi ujęciami kamery ukazującymi twarze postaci, aktorstwo Hiszpanki po prostu musi się podobać. Reszta aktorów również wypadła solidnie, ale trudno byłoby mi znaleźć kolejną osobę, którą tak mocno mógłbym wyróżnić.

Celne ciosy Hiszpana: 5/5

Bliźniacy nie są szczególnie irytujący, co biorąc pod uwagę inne role dzieci/młodzieży w thrillerach, jest już wystarczające. Faktem jest, że w większości scen po prostu milczą, ale wychodzi im to na dobre. Oczywiście nie jest to może zbyt przekonujące, ponieważ nigdy nie słyszałem, by ludzie rozmawiali stosując kilkunastosekundowe pauzy między zdaniami, ale zabieg ten wpasowuje się w ciężki, powolny klimat tego filmu. Aktorka grająca ich matkę, Susanne Wuest, całkiem nieźle wypada jako osoba otumaniona lekami, czy w późniejszej fazie drąca mordę na dzieci. Szału może nie ma, ale mogło być zdecydowanie gorzej.

Rorschach - wersja demonstracyjna [Widzę, Widzę]
Celne ciosy Austriaka: 3/5

IV RUNDA - Klimat

Miejsce akcji obejmuje jeden blok w Hiszpanii, wydarzenia rozgrywają się w latach 50-tych lub 60-tych. Sam obraz wydaje się dość kolorowy - szczególnie jak na thriller. W większości ukazano dość sterylne, nieźle oświetlone pomieszczenia. Klimat buduje tu raczej postawa aktorów, niż otoczenie, choć trzeba przyznać, że biel kontrastująca z plamami krwi ma swój urok. W sumie tego właśnie spodziewałem się po filmie z kraju słońca i pomarańczy, choć nie jest to mój ulubiony sposób wizualizacji tak brutalnych produkcji.
Nadmiar żelaza szkodzi na głowę [Musaranas]

Cele ciosy Hiszpana: 3/5       

Ciemny las otaczający stojący gdzieś na uboczu domek, wiejskie tereny na których bardzo rzadko można trafić na drugiego człowieka, zarośnięty trawą cmentarz, sterylność otoczenia w scenach dehumanizujących ofiarę, a do tego często pojawiająca się cisza, to elementy bardzo sprawnie budujące klimat. Dostaniemy tu zarówno zabawę światłem, stosunkowo różnorodne plany, czy interesującą pracę kamery (ukazywanie postaci pod różnymi kątami, czy częściowo zasłoniętych przez inne obiekty). Miałem czasem wrażenie, że oglądam film z dalekiej północy Europy, nie zaś ze swojskiej Austrii. Na szczęście bardzo lubię taki typ otocznia, dlatego...

Celne ciosy Austriaka: 4/5

V RUNDA - Monotonia

Początek Musaranas absolutnie nie wciąga. Mamy niby jakieś tam wprowadzenie do historii, ale przedstawione na tyle nieudolnie, że trudno się na nim w pełni skupić. Gdzieś w połowie akcja nabiera jednak zdecydowanie więcej dynamizmu i choć trudno stwierdzić, że film staje się o wiele lepszy, to przynajmniej dużo mocniej przykuwa uwagę widza.

Celne ciosy Hiszpana: 2/5

Do Widzę Widzę powinni podchodzić tylko Ci, którzy mają niesamowicie dużo wolnego czasu. W celu zbudowania ciężkiego klimatu zdecydowano się bowiem przeciągać większość scen w nieskończoność. Dziwny sposób prowadzenia rozmów, nie wnoszące zbyt wiele sceny zabaw, czy choćby  scena odwiedzin przez osoby zbierające datki na Czerwony Krzyż, doprowadzić mogą do szału osoby o niskim poziomie tolerancji na nudę.
Mamo, mamo, patrz jakie mamy fajne maski. Póki masz oczy... [Widzę, Widzę]

Celne ciosy Austriaka: 1/5

VI RUNDA - Zniesmaczenie

Noga przywiązana nićmi do prześcieradła, korpus ludzki z odciętą głową, wymiotująca bohaterka, mnóstwo krwi - standard. Nie przerazi to raczej nikogo. Ba, nie odrzuci to nawet większości widzów, którzy maja za sobą kilka filmów akcji. Momentów w których powiedziałem sobie: "o kurwa, teraz przegięli" nie było.
Chcę oglądać Twoje nogi, nogi, nogi, nogi... [Musaranas]

Celne ciosy Hiszpana: 1/5

Sklejenie ust, pokazywanie nagości bez konkretnego celu, ogromne robale, tortury i okaleczenia - nie jest to film dla ludzi wrażliwych, a juz z całą pewnością nie jest to produkcja dla najmłodszych. Jednak Ze względu na to, że momenty te zajmują bardzo niewielką część całej produkcji, a widziałem już kilka innych horrorów opartych na motywie tortur, które robiły to w o wiele drastyczniejszy sposób...

Celne ciosy Austriaka: 3/5

VII RUNDA - Brat bliźniak

Zdecydowanie Misery, której znam wyłącznie książkową wersję. Jednak nawet na jej podstawie mogę powiedzieć, że czerpano z bardzo dobrego źródła, bowiem wzorowanie się na historii Annie Wilkes, to wzorowanie się na najlepszych. Punkt obcięty oczywiście za uchybienie na polu oryginalności.

Celne ciosy Hiszpana: 4/5

Brak jednoznacznej inspiracji. Troszkę przypominało mi to film Funny Games, z drugiej zaś strony każdy inny thriller z motywem brutalnych tortur. Mimo to wyraźnie widać, że austriacka produkcja daje temu gatunkowi coś od siebie, dlatego:

Celne ciosy Austriaka: 5/5

Wynik oficjalny:
Hiszpania: 21/35
Austria: 24/35

Raport z walki: Hiszpan nie oddał łatwo zwycięstwa. Zadał kilka bolesnych ciosów, pokazując na kilku polach swą wyższość nad austriackim kolegą. Mimo to konsekwentne, choć powolne i anemiczne ciosy wyprowadzane przez jego przeciwnika, wystarczyły do nokautu w ostatnich minutach. Tym samym pierwszy horrorowy pojedynek wygrywa reprezentant z kraju Mozarta, sznycli i niespełnionych malarzy z kozackim wąsikiem. Wielkie brawa!


Adnotacja sędziego: Walka, która początkowo miała odbyć się w wadze ciężko-horrorowej, odbyła się na zasadach pojedynku kogucio-thrillerowego. Początkowe założenia musiały bowiem ulec modyfikacji, gdy okazało się, że zawodnicy ważą po 50 kg i nie są w stanie ustać na nogach bez podawanej non stop glukozy. Na szczęście wbrew pozorom nie ośmieszyli się kompletnie i choć nie powalczą nigdy o pas Polsatu, czy inne, równie znamienite nagrody, to ich walka stanowi całkiem interesujący pomysł na spędzenie wieczoru. Chyba że akurat leci jakiś dobry mecz, albo macie na półce ciekawą książkę, albo nie potraficie jednocześnie dłubać w nosie i oglądać filmu - wtedy chyba jednak lepiej odpuścić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz