piątek, 23 października 2015

Russel Shorto - "Amsterdam. Historia najbardziej liberalnego miasta na świecie"

Amsterdam od zawsze wydawał mi się bardzo ciekawym miastem. Z jednej strony niemalże nieograniczona wolność, swobodny dostęp do używek, czy prostytucji, a z drugiej jakiś charakterystyczny, unoszący się w powietrzu konserwatywny duch, tkwiący czy to w samej zorganizowanej zabudowie, przywiązaniu do kultury, czy mentalności mieszkańców Amsterdamu. Chcąc poszerzyć swoje informacje posiadane o tym miejscu, sięgnąłem więc po biografię...miasta.

Russel Shorto przedstawia nam dzieje holenderskiej stolicy począwszy od czasów, gdy była to niewielka wieś regularnie podmywana przez wody niespokojnego morza, aż po czasy współczesne, gdy najważniejsze nękające miasto powodzie mają charakter społeczny.

Z Historii Najbardziej Liberalnego Miasta Na Świecie dowiemy się oczywiście skąd wziął się pomysł na liberalizm. Poczytamy o rywalizacji katolików z protestantami, dowiemy się dlaczego John Locke i Baruch Spinoza umiłowali sobie to miasto, prześledzimy jaki wpływ na rozwój sztuki mieli mistrzowie tworzący w Amsterdamie. Przeczytamy również o mniej chlubnych wydarzeniach w dziejach holenderskiej metropolii - wojny religijne, kolaboracja z nazistami, czy nieudane eksperymenty związane z imigracją, to tylko niektóre elementy krytykowane przez amerykańskiego pisarza. Trudno jednak ukryć, że cała praca ma niezwykle pozytywny wydźwięk i choć autor zauważa pewne wady nieskrępowanego liberalizmu, to potrafi patrzeć na nie wystarczająco trzeźwo, by czytelnik nie uznał tej książki za laurkę wystawioną miastu.   

Sama historia Amsterdamu nie jest tak bogata jak początkowo sądziłem. Kilka kluczowych wydarzeń, które odegrały ogromną rolę w dziejach tej miejscowości, stanowczo wystarczą do spisania wieloletniej kroniki stolicy Holandii. Czytając książkę Shorto odnosiłem nawet wrażenie, że o ile zmiany w kwestiach społecznych były domeną Amsterdamu, to w samym mieście, pochłoniętym pracą i walką o byt ekonomiczny, działo się naprawdę niewiele. Poza okresem rywalizacji hiszpańsko - niderlandzkiej, czy holendersko - brytyjskiej, historia tego miasta nie obfitowała w szczególnie istotne wydarzenia.

Domeną miasta stał się zaś liberalizm. Liberalizm wynikający poniekąd z solidarnej, kolektywnej natury mieszkańców, których przodkowie każdego dnia walczyli z morzem, natury ludzi, którzy zmuszeni do współpracy nauczyli się szanować poglądy innych obywateli miasta. I choćbyście bardzo nie chcieli o tym pamiętać, to nie zdołacie wyrzucić tej myśli z głowy, bowiem Shorto powtarza ją chyba w każdym rozdziale swojej książki. Kiedy piąty, czy szósty raz czytałem dokładnie tę samą myśl, sformułowaną odrobinę innymi słowami, miałem ogromną ochotę upomnieć autora, że do cholery wiem: "liberalizm, woda, kanały, współpraca" - wiem, raz wystarczy!!!

Mimo wszystko książka czyta się jednak bardzo dobrze. Styl amerykańskiego pisarza jest bardzo przyjemny, a jego pomysły na snucie opowieści o holenderskim mieście wykraczają znacznie poza jego tereny. Przeczytamy więc o wpływie jaki Amsterdam wywarł na Stany Zjednoczone, systemy bankowe, kolonializm, czy też resztę Europy. I bardzo dobrze, bowiem są to najciekawsze fragmenty w książce, która paradoksalnie miała przedstawiać dzieje samego miasta. Z niepokojem również zauważyłem, że większość wydarzeń o których napisał u siebie Shorto jest dość dobrze znana przez ludzi interesujących się odrobinę historią. Na palcach jednej ręki mógłbym zliczyć wydarzenia o których wcześniej nie słyszałem, choć trzeba przyznać, że inna perspektywa spojrzenia na nie, niejednokrotnie przynosiła mi wielką przyjemność.  

Podsumowując: jest to całkiem niezła książka dla ludzi zainteresowanych czy to historią Europy, czy też samego miasta kanałów. Czytało mi się ją niezwykle przyjemnie, choć jeśli miałbym być do końca szczery nie zostawiła mnie ona z uczuciem niesamowitego poszerzenia posiadanych informacji. Ot, przyjemne usystematyzowanie wiedzy z bardzo liberalnej perspektywy. Mimo wszystko polecam, bowiem mam świadomość, że wielu z Was doceni ją o wiele bardziej niż ja - w końcu obiektywnie rzecz biorąc, jest to cholernie dobrze napisana biografia.


Moja ocena to: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz