czwartek, 17 grudnia 2015

Tomas Sedlacek - "Ekonomia Dobra i Zła"

Czy myśląc o ekonomii staje wam przed oczami obraz nielubianego pana od matematyki? Wyobrażacie sobie tysiące wykresów, schematów i skomplikowanych układów, opisujących zależności współczesnych powiązań rynkowych? W takim razie obowiązkowo przeczytajcie Ekonomię Dobra i Zła Tomasa Sedlacka - Wasze podejście może nie zmieni się diametralnie, ale przynajmniej zaobserwujecie, że ugryzienie tego tematu z zupełnie innej strony również jest możliwe.

Tomas Sedlacek nie zamieszcza u siebie żadnych obliczeń, nie szuka złotego sposobu na osiągnięcie wzrostu gospodarczego. Czeski ekonomista wraca raczej do korzeni - do czasów, gdy ekonomia była kwestią moralności, nie zaś szeregów obliczeń. Stawia on bardzo ciekawą tezę, twierdząc, że współczesna ekonomia rości sobie prawa do bycia nauką uniwersalną. Ekonomia staje się w rękach dzisiejszych naukowców narzędziem przewidywania przyszłości - nie tylko ma za zadanie opisywać świat, analizować jego przeszłość, ale także wyjaśniać nasze jutro, niczym delficka wyrocznia. Sedlacek podważa absolutne przekonanie badaczy o racjonalności i możliwości opisania zjawisk ekonomicznych za pomocą abstrakcyjnych znaków, jakimi są liczby. By potwierdzić swoje tezy zabiera nas w podróż od eposu o Gilgameszu, przez filozofię żydowską, starożytną Grecję, wpływy chrześcijaństwa, aż po Kartezjusza, Mandeville'a, czy Adama Smitha. Pokazuje jak radziła sobie ekonomia przed czasami, w których główną cnotą stał się pęd do bogactwa. Ponadto doskonale ilustruje jak bardzo mylimy się, uważając naszą gospodarkę za doskonałą, wielokrotnie stabilniejszą od tych, jakie tworzyli nasi przodkowie. Zastanówmy się bowiem sami, czy przypowieść o śnie Józefa, dotyczącym siedmiu lat chudych i siedmiu tłustych (w których należało gromadzić zapasy), jest bardziej rozsądna, niż współczesny pęd do zadłużania państw, nawet w okresach prosperity? Te i wiele podobnych pytań rozważał będzie w swej książce Tomas Sedlacek.

Warto zauważyć, że dla człowieka zainteresowanego raczej systemami wierzeń i historią, niż klasyczną ekonomią (jakkolwiek sensowne jest używanie takiego określenia), książka ta stanowi niesamowicie satysfakcjonujące wyzwanie intelektualne. Ponowne spojrzenie na hedonistów, czy stoików, tym razem z perspektywy ekonomicznej, okazało się bardzo ciekawą rozrywką. Z całą pewnością do mojego zadowolenia przyczynił się fakt, iż Sedlacek pisze bardzo przyzwoicie i nie pozwala mi się nudzić. Nawiązuje nie tylko do historyków ekonomii (Niall Ferguson), znanych ekonomistów współczesnych (Milton Friedman), ale także do dzieł popkultury (Fight Club, Matrix). Te dość luźne elementy pozwalają złapać oddech w czytaniu dzieła, bądź co bądź, naukowego.

Moim zdaniem Ekonomia Dobra i Zła, to bardzo ciekawa lektura dla osób interesujących się tym tematem. Jeżeli nie bawi Was historia ani filozofia, możecie nie znaleźć tutaj zbyt wielu interesujących elementów. Ja jednak jestem bardzo zadowolony i nawet pomimo dość słabo zorganizowanego, męczącego systemu przypisów, serdecznie polecam Wam tę lekturę.


Moja ocena to: 7/10   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz