niedziela, 3 stycznia 2016

Patrick Senecal - "Na progu"

Fatalnie dla mnie rozpoczął się ten nowy rok. Najpierw książka Toma Clancy'ego, po której niesłusznie obiecywałem sobie bardzo dużo (Przestępcza Sieć), a następnie przeziębienie, które nie tylko skutecznie zakłócało mi zabawę sylwestrową, ale trzyma mocno do dzisiaj. Na szczęście są czasem takie chwile, że mimo wszystkich przeciwności, pojawia się ten jeden, bardzo pozytywny akcent, pozwalający złapać oddech - nawet pomimo kataru. Tymże akcentem okazał się tym razem bardzo dobry horror kanadyjskiego pisarza - Patricka Senecala.

W każdej porządnej recenzji horroru musi przynajmniej raz paść nazwisko Kinga, więc od tego zacznijmy: King, King, King. Skoro formalności mamy już z głowy przejdźmy do konkretów.

Na progu, to niezwykle wciągająca historia psychiatry zmagającego się z problemami wieku średniego  - doktora Lacasse. Na oddział, którym kieruje, trafia bardzo nietypowy pacjent. Jest nim Thomas Roy, bardzo poczytny i popularny w Kanadzie autor książek grozy (nie chciałbym wskazywać kto bardzo często czyni jednego z głównych bohaterów pisarzem, ale patrz akapit 2). Thomas ma kilka problemów - stan katatonii, nieudana próba samobójcza, ołówek wbity w oko, czy własnoręcznie obcięte palce. Wszystkie jednak już wkrótce okażą się najmniejszymi zmartwieniami, jakie będą towarzyszyły Royowi.

Do kluczowych plusów tej historii z całą pewnością należy klimat. Akcja przenosi się ze sterylnych korytarzy szpitala dla umysłowo chorych, przez puste, ciche mieszkanie doktora Lacasee, aż po mroczne, tajemnicze nawy kościołów. Urozmaicenie lokacji, które mimo wszystko łączy bardzo podobna, groźna atmosfera, bardzo ułatwia budowanie charakterystycznego, gęstego klimatu, który aż wylewa się ze stron. Trudno powiedzieć, że powieść ta w którymkolwiek momencie jest straszna, ale zdecydowanie ma w sobie coś, co od początku budzi lekki niepokój (i nie są to grube baby w legginsach). Podobał mi się również gawędziarski styl Kanadyjczyka, który bardzo dobrze potrafi budować otoczkę swojej historii, nie sprawiając przy tym, że brzmi ona jak absurdalny żart (tak panie Masterton, o panu myślę). Ponadto świetnie wyważono momenty, w których dostajemy krwawe, drastyczne opisy, choć muszę przyznać, że te nie należą do najbardziej obrazowych. W porównaniu z wieloma autorami posługującymi się motywami gore, trzeba zaznaczyć, iż Senecal raczej oszczędza czytelnika. Z pewnością cieszy jednak fakt, że historia jest spójna - ma logiczny początek i finał, co w tego typu literaturze jest zjawiskiem nie zawsze spotykanym. W dodatku nie zaobserwowałem znaczących dziur fabularnych, które przeszkadzałyby mi we wniknięciu w świat, wykreowany przez kanadyjskiego autora.

Choć uważam, że jest to jeden z lepszych horrorów, jakie przyszło mi czytać, ma też pewne wady. Skupienie się na budowaniu społecznego tła działań naszych bohaterów, często prowadzi do fragmentów odrobinę bardziej monotonnych. Powieść nie trzyma więc równego poziomu i w kilku miejscach rzeczywiście potrafi znużyć. Poza tym zastrzeżenia mogę mieć jedynie do fizycznego wydania książki - mój egzemplarz charakteryzuje się znaczącym problemem związanym z klejeniem stron. Wygląda ono bardzo nietrwale i prowizorycznie, choć muszę jednocześnie przyznać, że całość zdołała utrzymać swą integralność aż do zakończenia lektury. Być może winą należy obarczyć tylko ten egzemplarz, ale w przyszłości zwrócę jeszcze uwagę na ten problem, przy czytaniu książek wydawanych przez Fu Kang.

Podsumowując: jest to jeden z lepszych horrorów, z jakimi miałem przyjemność obcować i który nie wyszedł przy tym spod pióra Stephena Kinga. Zdecydowanie polecam szczególnie miłośnikom Mistrza oraz osobom interesującym się literaturą grozy, czy choćby mrocznymi kryminałami. To naprawdę solidna pozycja, dająca całkiem sporo dobrej zabawy, która jednocześnie nie wydaje się infantylna i dziecinna. Nie polecam natomiast tym, którzy czytają książki z innego powodu, niż dobra zabawa w klimacie grozy. Nie wyniesiecie z niej nic, poza stojącą na wysokim poziomie rozrywką.


Moja ocena to: 7,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz