niedziela, 28 lutego 2016

Piotr Głuchowski, Marcin Górka - "Karbala"

Rok 2003 stał pod znakiem spektakularnych wejść. Na ekrany kina weszła kolejna część Władcy Pierścieni, do księgarni Zakon Feniksa, natomiast do Iraku Polski Kontyngent Wojskowy. O ile dwa pierwsze wydarzenia potraktowane zostały przez szyickich bojowników wielce lekceważąco, o tyle pojawienie się polskich żołnierzy na irackiej ziemi, wzbudziło wśród nich ogromną ciekawość. I chęć mordu. Trudno powiedzieć w jakiej kolejności.   

Wobec tego, że niedawno na ekrany kina wszedł film, opowiadający o losach żołnierzy II zmiany PKW, którzy bronili karbalskiej City Hall, nie będę zagłębiał się zbytnio w streszczanie o czym książka opowiada. Wystarczy, że będziecie wiedzieli, iż była to największa bitwa Wojska Polskiego po II wojnie światowej, w której na szczęście obyło się bez ofiar po stronie polskiej. Wydaje się, że z innej perspektywy niż Polacy, na opisywane wydarzenia spojrzałoby około sześciuset bojowników armii Muktady as-Sadra, ale oni nie mieli zębów, pieniędzy, ani zbyt wysokiego IQ, więc kogo to obchodzi. W każdym razie z książki można wyciągnąć wiele wiadomości, które niewątpliwie mogą okazać się przydatne na polu walki. Poza klasyczną radą, dotyczącą powstrzymywanie się od dokonywania ataków samobójczych, gdy wokół Ciebie nie ma żywej duszy, warto zaznaczyć, że wielce niekorzystnym działaniem jest wjeżdżanie nieopancerzoną Toyotą, przed amerykańskie Humvee uzbrojone w wyrzutnię pocisków przeciwpancernych, czy wyciąganie kałasznikowa w odległości dwustu metrów od snajpera dzierżącego SVD. Takie tam małe ciekawostki, o których wielu bojowników as-Sadra zdawało się nie wiedzieć.

Co do samej książki - cóż, czyta się ją całkiem nieźle. Choć styl autorów jest raczej suchy, typowo dziennikarski, to po kilku książkach napisanych akademickim językiem, byłem w stanie to przełknąć bez problemu. Opisywane wydarzenia obejmują na tyle szeroki zakres informacji, żebym nie musiał marudzić - jest tu słówko o szkoleniu żołnierzy, jest też troszkę o ich aklimatyzacji, później fragmencik o obronie City Hall, krótki wpis o czyszczeniu miasta z armii Mahdiego, na koniec zaś nawet fragment o misji w Afganistanie. Niewątpliwie starano się umiejscowić wydarzenia z Karbali w jak najszerszym kontekście.

Szkoda tylko, że o samych walkach w obronie "ratusza" jest tu tak mało. To, co miało stanowić najważniejszy z medialnego punktu widzenia element Karbali, zawiodło. Obrona City Hall opisana zostało bardzo zdawkowo, nie zwrócono uwagi na żołnierzy innych, niż dowódca kompanii rozpoznawczej Grzegorz Kaliciak, czy tych, którzy zostali ranni lub zawiedli swoich towarzyszy na całej linii (Shell Shock). A przecież poza nimi było tam jeszcze sporo walecznych facetów, którzy w większości zasłużyli tylko na wypisanie ich imion na końcu książki.

Ogólnie jestem jednak zadowolony z lektury. Stanowi całkiem fajne podsumowanie informacji o działaniu polskiego wojska w Iraku. Podsumowanie o wiele bardziej obiektywne, niż oficjalne informacje przedstawiane nam przez rząd na przestrzeni ubiegłej dekady. Ponadto autorom udało się zachować niesamowitą wręcz bezstronność. Przedstawiają fakty, nie wartościując przy tym działań polskich oddziałów, ani nie starają się umoralniać czytelnika. Taki sposób narracji pozwala wyrobić sobie własną opinię na dany temat, a przy tym nie ujmuje nic z niesamowitej, bohaterskiej postawy Polaków (heroizm żołnierzy jest tu rzeczywiście zaznaczony, ale to przecież fakt, a nie opinia - opinią byłaby próba określenia motywacji kierujących obrońcami Karbali, ale takich prób na szczęście tu nie ma). Jeśli szukacie informacji o polskiej działalności w Iraku, możecie śmiało po nią sięgnąć. Znajdziecie tu fajnie uporządkowane i nieźle podane wiadomości, przeplatane wypowiedziami żołnierzy i dowódców. Jeśli jednak szukacie tylko dobrej zabawy, to chyba lepszym wyjściem będzie obejrzenie filmu (którego sam jeszcze niestety nie widziałem).


Moja ocena to: 6,5/10

(Książkę otrzymałem dzięki uprzejmości mojego kolegi (bo mam kolegów!), za co mu serdecznie dziękuję.:))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz