poniedziałek, 21 marca 2016

Daredevil s02 (2016)

Tak, wreszcie mam za sobą drugi sezon jednego z największych pozytywnych zaskoczeń 2015 roku. Daredevil, niesamowicie wciągająca produkcja oparta na motywach popularnego komiksu, doczekał się kolejnych trzynastu odcinków - dzięki Bogu.

Po raz kolejny spotykamy się oczywiście z niewidomym adwokatem, Mattem Murdockiem, jego przyjacielem "Foggym" Nelsonem oraz ich piękną asystentką Karen Page. Ale nie oni są tu najważniejsi. Wbrew pozorom cały tekst warto byłoby poświęcić dwóm zupełnie nowym charakterom, wkraczającym na scenę w drugim sezonie. Mowa oczywiście o Elektrze oraz Franku Castle.

Elektra, była dziewczyna Matta Murdocka i świetnie wyszkolona morderczyni, nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Pomijając nawet fakt, że miała być zapewne postacią niejednoznaczną, okazuje się straszliwie wyniosła i napuszona. W dodatku jej francuski akcent drażnił moje, żądające czystej angielszczyzny, delikatne uszka. Fakt, aktorka grająca tę postać jest bardzo piękną kobietą, ale jeżeli powiem, że wkurwiały mnie sceny z jej udziałem, to będzie to małe niedopowiedzenie.
Nie jest lekko być podrzędnym bandziorem w świecie Marvela...
Za to Jon Berenthal w roli Punishera? Jest bezbłędny! Facet stworzył jedną z najlepszych kreacji w swoim życiu. Nigdy nie sądziłem, że może być tak dobrym Frankiem Castle. Jest niesamowicie brutalny, nieobliczalny, a w dodatku odrobinę szalony. To jest człowiek, który może zrobić absolutnie wszystko i widać to już na pierwszy rzut oka. Warto również zwrócić uwagę na niski głos Berenthala, który świetnie podkreśla nieliczne, choć mocno zapadające w pamięć kwestie przypisane do Punishera. I jak ten gość się złości, to jest po prostu poezja! Jeżeli macie wątpliwości, czy warto obejrzeć ten serial, to tak - choćby dla tej jednej roli.
Z drugiej strony nie jest  też łatwo być Punisherem w więzieniu...
Co poza tym? W sumie jest standardowo, tylko bardziej. Więcej krwi, niż w pierwszym sezonie, sceny walki, którymi zasłynął Daredevil są jeszcze dłuższe, świetnie opracowane choreograficznie, niejednokrotnie opierają się o długie ujęcia i niezbyt częste, czy prawie niewidoczne cięcia. Jeśli oglądaliście Jona Wicka, to wiecie o jakim typie kina akcji mowa. Powraca także większość starych znajomych z niezawodnym Wilsonem Fiskiem na czele, choć akurat jego jest tu o wiele mniej niż w pierwszej serii. Wobec tego zabrakło więc silnej postaci negatywnej, antagonisty z prawdziwego zdarzenia, ale szczerze mówiąc, wobec natłoku wydarzeń dziejących się na ekranie, zwróciłem na to uwagę dopiero w ostatnim odcinku (jednym z najsłabszych zresztą).
...tu każdy pcha swój własny głaz.
Podsumowując - Daredevil nadal utrzymuje wysoki poziom. Muszę jednak przyznać, że bez wprowadzenia powiewu świeżości w postaci Franka Castle, nie byłbym już tak zadowolony. Główny wątek fabularny okazał się odrobinę rozmyty, zabrakło porządnego antagonisty, nie spodobała mi się także Elektra - postać niewątpliwie kluczowa dla dalszych losów serialu. Cóż jednak z tego, gdy i tak bawiłem się doskonale? Oczywiście w ciemno zamieniłbym Daredevila na serial o Punisherze, ale skoro tę postać możemy zobaczyć tylko tutaj, to cóż - trzeba korzystać póki można. Zdecydowanie polecam.


Moja ocena to: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz