piątek, 15 kwietnia 2016

Hidden (2015)

Niestety aktualnie nie jestem w stanie publikować zbyt często. Wiem, rozpoczynanie wpisu od żalenia się, nie jest dobrym pomysłem, ale jestem do tego zmuszony, choćby po to, żebyście wiedzieli, co się u mnie dzieje (uwaga, attention whore!). Niestety zasiadając do seansu filmowego, po niemal całym dniu ślęczenia nad pracą magisterską, ostatnio rzeczą o jakiej myślę, jest pisanie opinii o obejrzanym dziele. Nie wspomnę już nawet o recenzjach książek, które być może wrócą...w czerwcu. Tych szczególnie zirytowanych faktem, iż nie tego spodziewali się po moim blogu, przepraszam najmocniej. Całą resztę chciałbym poprosić o opinię - czy uważacie, że powinienem publikować około dwóch tekstów w miesiącu, które będą przypominały te zamieszczane dotąd, czy może wolicie bym zachował większą regularność i publikował bardzo, bardzo, ale to bardzo skrócone i hasłowe opinie dotyczące obejrzanych w międzyczasie produkcji (nie chcę rezygnować z tego pisania kompletnie, bo obawiam się, że po "odwyku" mogę już do tego nie chcieć wracać)?


W każdym razie dziś się zmobilizowałem, więc  nie przedłużając marudzenia - oto Hidden. Produkcja przedstawiająca losy rodziny, która w związku z całą masą zbiegów okoliczności zamieszkuje niezbyt przytulny bunkier. Nie jest zbyt wesoło - żarcie z puszek, problemy z przepływem wody, nuda jak cholera (prawie jak przeciętne życie w akademiku), ale...to i tak nic w porównaniu z zagrożeniem, jakie czai się na powierzchni.

Nie ukrywam, że spodziewałem się całkiem przyzwoitego horroru w klimacie post-apo. O ile jednak o apokaliptycznym klimacie można mówić z pełnym przekonaniem, o tyle Hidden bardziej przypomina thriller, niż horror. Mówiąc innymi słowami - ten film ma cholerne problemy ze straszeniem. Jest tu sporo niepokoju, wynikającego chyba z nie do końca sprecyzowanego zagrożenia (lubię takie zabiegi - przy niskim budżecie potwory pokazane zbyt wcześnie, wywołują raczej śmiech, niż dreszcz strachu) , jest mrok, są bohaterowie, którzy bardzo przekonująco grają przerażonych, ale... czegoś tu zdecydowanie brakuje. Może jakiegoś nowatorskiego zagrania fabularnego, może lepszej muzyki, może wreszcie jakiegokolwiek elementu, który byłby nie tylko solidny, ale wybitny?

Mimo wszystko jest to jeden z lepszych filmów grozy, jakie ostatnio widziałem. Poniekąd wynika to właśnie z tej oszczędności i solidności, z odpowiedniego zbalansowania momentów ckliwych oraz tych pełnych akcji, być może z solidnej dawki mroku i brudu, które właściwie wyeliminowały wszelkie ewentualne zarzuty, mogące odnieść się do kwestii wizualnych. Odrobinę klimatu budowały też z pewnością klaustrofobiczne przestrzenie i całkiem niezłe aktorstwo - przy czym wyjątkowo warto byłoby wyróżnić stosunkowo mało irytującą rolę dziecięcą.

Aczkolwiek nie chciałbym, by po wystawieniu oceny pojawiały się pytania: "a czemu tak nisko?". Głównie dlatego, że nie chce mi się na nie odpowiadać (niech żyje pracowitość), ale także dlatego, że film ten przedstawia wycinek pewnej historii, którą widz chciałby poznać w szerszym kontekście. Samo w sobie nie jest to żadnym zarzutem, ale gdy wynika z tego mnóstwo niedopowiedzeń, a po seansie można postawić sobie więcej pytań, niż przytoczyć odpowiedzi, to już tak przyjemnie nie jest. Poza tym bohaterowie czasem potrafią zachować się wyjątkowo idiotycznie, ale to już chyba bolączka wszystkich tego typu produkcji. Oczywiście podkreślę jeszcze raz, żebyśmy się dobrze zrozumieli: pisząc "wyjątkowo idiotycznie", mam namyśli, wyjątkowo, cholernie i wręcz zaskakująco idiotycznie. Z drugiej strony jeśli oczekujecie filmu dokumentalnego, to obejrzyjcie coś poważniejszego ("Obcego", albo "Evil Dead").

I cóż z tego, że wady są znaczące, skoro bawiłem się całkiem nieźle? Oczywiście nie polecam oglądać tego filmu kompletnie na trzeźwo (tym bardziej, że nigdy w życiu nie sugerowałbym Wam, żebyście cokolwiek robili na trzeźwo), ale po dwóch piwach spokojnie da się go strawić. Podsumuję to najbardziej januszowatą sentencją, na którą mnie o tej porze stać - chuj wie czy dobry, mnie tam się podobał.


Moja ocena to: 6/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz