sobota, 11 czerwca 2016

Morgan Spurlock - "Gdzie u diabła jest Osama bin Laden"

Morgan Spurlock, amerykański twórca filmów dokumentalnych oraz programów typu reality show, demaskujący zasady marketingu, którymi kierują się wielcy przedsiębiorcy, posiadacz wąsa w stylu Hulka Hogana, tym razem zabiera nas w podróż do samego...Osamy bin Ladena. Obecnie wiemy już, że ten sympatyczny Saudyjczyk pożegnał się z ziemskim padołem łez, ale w roku 2008 taka wyprawa wydawała się być całkiem sensowna. Nooo, może sensowna to za mocne słowo - taka wyprawa wydawała się być bardziej uzasadniona.

I trzeba przyznać, że nie uważam czasu spędzonego z tą książką za zmarnowany. Przede wszystkim w oczy rzuca się dość lekkie podejście autora do tematu. Gdzieniegdzie rzuca on swoje ironiczne uwagi dotyczące sposobu życia i podejścia amerykanów do problemów bliskiego wschodu, innym razem w cięty sposób komentuje wypowiedzi islamskich autorytetów religijnych, zachowując przy tym odpowiedni szacunek do samych korzeni obcej wiary. Trzeba więc przyznać, że mimo przyjęcia charakterystycznej struktury, przy której łatwo zażartować z tego, z czego żartować się nie powinno, Morgan Spurlock ma pewne wyczucie pozwalające zaklasyfikować go jako "autora zabawnego reportażu", a nie "pieprzonego gbura".   

Poza tym należy zauważyć, że sama praca, choć do problemów bliskiego wschodu podchodzi w sposób dość ogólny, stanowiąc raczej ich zarys, wstęp do jakiejś poważniejszej lektury, jest bardzo rzetelnie wykonana. Spurlock prowadzi wywiady ze specjalistami po obu stronach barykady. Odwiedza zarówno zachodnie uniwersytety, jak i meczety, czy pakistańskie medresy. Swoją podróż odbywa nie tylko do najbardziej oczywistych miejsc - możemy poczytać o jego przygodach w Londynie, Egipcie, Palestynie, Maroku, Izraelu, Arabii Saudyjskiej, czy wreszcie w Afganistanie i Pakistanie. Trzeba przyznać, że to bardzo brawurowa trasa podróży, choć osobiście chciałbym, żeby w gronie tych państw znalazł się także wiecznie pomijany Sudan.

Jeżeli chodzi o wady, to z pewnością warto wspomnieć, że niekiedy zdarzają się znaczne spadki płynności opowiadanych historii. Rzeczywiście pojawiły się tu nieliczne momenty, w których nudziłem się czytając to, co kilkanaście razy czytałem już w innych opracowaniach. Poza tym niezbyt podobało mi się podsumowanie całej historii - bardzo amerykańskie, w którym autor wydaje się oferować sposób na pokonanie różnic w świecie arabsko-żydowskim, choć specyfikę tego regionu poznawał zaledwie przez kilka tygodni (nie odmawiam mu słuszności wielu z twierdzeń, które padły w jego książce, ale mógł sobie darować próbę umoralniania, czy nawet nieraz upolityczniania swoich wywodów po tak krótkim okresie).

Mimo wszystko wypadałoby tę książkę polecić - szczególnie tym, którzy w sposób bezbolesny i przyjemny chcą się dowiedzieć o co chodzi w tym całym bliskowschodnim kotle. Być może brakuje tu troszkę problemu szyickich oddziaływań na region, ale i tak jest całkiem nieźle. Jeżeli dobrze znacie ten temat pewnie nieraz ziewniecie, a podróż ta będzie jedynie usystematyzowaniem waszych wiadomości. Jeśli jednak dopiero zapoznajecie się z historią opisywanego obszaru, to będzie bardzo fajna pozycja na początek.


Moja ocena to: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz