sobota, 2 lipca 2016

Joe Hill - "Rogi"

Zastanawialiście się kiedyś, czy warto byłoby wiedzieć, co tak naprawdę sądzą o Was inni ludzie? Znać ich największe sekrety, dowiedzieć się, co ich zawstydza, poznać wszystkie popełnione przez nich grzechy? Ig Perrish wcale tego nie chciał - jego jedynym marzeniem było szczęśliwe życie u boku pięknej, rudowłosej Merrin. Gdy ta została brutalnie zamordowana, a cały świat obrócił się przeciwko Ignatiusowi oskarżając go o tę haniebną zbrodnię, pozostał mu już tylko jeden sojusznik - sam władca piekieł, diabeł, Lucyfer, gwiazda zaranna, szatan, Belzebub, Samael, etc. To właśnie z jego pomocą Ig postara się wyjaśnić, kto tak naprawdę odpowiada za okrutne morderstwo.

Historia stosunków na linii człowiek-diabeł jest stara jak świat - a przynajmniej jak Judaizm. Koncepcja szatana ewoluowała nieustannie na przestrzeni wieków. Od prokuratora pełniącego rolę oskarżyciela na sądzie ostatecznym, przez władcę piekieł sprawującego pieczę nad zastępami demonów, aż po szatana znanego z popkultury,  knującego intrygi, ale dystyngowanego cwaniaczka deprawującego wszystkich Kevinów Lomaxów współczesnego świata - obraz diabła wciąż jest modyfikowany, choć równocześnie zachowuje pewne charakterystyczne podobieństwa. Przede wszystkim w żadnym momencie nie spotykamy się z nim w roli pomocnika Boga, istoty stanowiącej impuls do nawrócenia się na drogę światłości. A w Rogach tak poniekąd jest - chociaż tylko poniekąd...

Bardzo dobry pomysł na wykorzystanie rogów, jako diabelskiego atrybutu skłaniającego ludzi do często absurdalnie szczerych zwierzeń, został tu połączony z symboliką związaną z tradycyjnym przedstawieniem diabła. Nieraz więc zobaczymy Iga, w którego ręce przypadkowo trafiają widły, odniesienia do liczby 666, czy chociażby zmieniające się wraz z biegiem wydarzeń skórę głównego bohatera, której kolor konsekwentnie zmierza w stronę szatańskiej czerwieni. Ig z jednej strony staje się diabłem w sposób fizyczny, ale z drugiej przeistacza się z potencjalnego mordercy w człowieka, który jest w stanie wybaczyć swojej rodzinie, czy wpłynąć na ludzi tak, by Ci byli szczęśliwi. Perrish ze złego, sfrustrowanego człowieka wydaje się stawać dobrym demonem posługującym się mocą z rozsądkiem i w dobrej sprawie.

Muszę przyznać, że nie jestem rozczarowany pierwszą pozycją Joe Hilla z jaką miałem do czynienia. To całkiem solidna opowieść oparta na bardzo dobrym pomyśle. Choć czasem staje się bardzo łzawa, jest to rekompensowane solidną dawką czarnego humoru (chyba nie myśleliście, że można absolutnie serio podejść do takiego tematu). Największym problemem są chyba reminiscencje głównego bohatera, dotykające jego młodzieńczych lat - historie związane z poznaniem Merrin, stosunkami z przyjaciółmi oraz bratem, czy okresem dojrzewania Perrisha. Fragmenty te, choć istotne dla fabuły, zanadto spowalniały akcję i nie ukrywam, że czytałem je błyskawicznie, często nawet pobieżnie, by jak najszybciej wrócić do wątku dorosłego już Iga opętanego przez diabelską moc.

Podobało mi się także zakończenie - nie do końca jednoznaczne i podatne na interpretacje, co według mnie niejednokrotnie charakteryzuje solidne ekranizacje horrorowe. Trend ten sprawdza się również w książkach, bowiem szczypta tajemniczości także tu jest mile widziana. Oczywiście pod warunkiem, że większość istotnych wątków zostanie domknięta, a nie potraktowana po macoszemu.

Moim zdaniem warto znać tę pozycję - oczywiście jeśli uwielbiacie tego typu literaturę. W żadnym momencie nie będziecie przerażeni, ale z całą pewnością docenicie występujące tu smaczki oraz liczne odniesienia do stereotypowego obrazu szatana. Jeżeli szukacie książki na odprężenie, to jest właśnie taka pozycja.


Moja ocena to: 7/10   

Ps. Film również widziałem swego czasu - uważam, że jest całkiem niezłą ekranizacją. Szczególnie biorąc pod uwagę, że spodziewałem się kompletnej kaszany. Można obejrzeć do piwka, choć od książki jest jednak odrobinę gorszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz