poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Brian Haig - "Polowanie"

Lata 90-te to niezwykły czas dla naszego kontynentu. Upadek komunizmu, zburzenie muru berlińskiego oraz  powstanie całych ton obciachowych seriali, to elementy, które definiują końcówkę minionego stulecia (kiedy to wszyscy byliśmy piękni i młodzi...szkoda, że już tylko ja jestem taki dotąd.). Akcja Polowania, rozgrywająca się w niezwykle burzliwej wówczas Rosji, przedstawia losy niezwykle utalentowanego biznesmena, który w sposób legalny (tjaaa...) próbuje stworzyć podwaliny pod budowę nowoczesnego systemu kapitalistycznego w krainie niedźwiedzi i dywanów na ścianach - zarabiając jednak przy okazji kilkaset milionów dolców.

Porwanie Aleksandra Koniewicza oraz jego pięknej żony Jeleny, rozpoczyna nowy rozdział w życiu tej pary. Cudem ocaleni przed śmiercią z rąk brutalnych oprawców, rozpoczynają batalię o odzyskanie dobrego imienia, o uratowanie choć części utraconego majątku oraz uprawomocnienie ich statusu jako legalnych emigrantów do Stanów Zjednoczonych.

Książka, choć dość przyjemna i lekka, nie do końca spełniła moje oczekiwania. Otóż kreowanie bohaterów jako jednostki niezwykle utalentowane, tak pod względem psychicznym jak i fizycznym, sprawiało wrażenie, iż w Polowaniu zaoferowane zostanie czytelnikowi o wiele więcej akcji. Początkowe wtrącenia dotyczące przeszkolenia młodego Koniewicza w zakresie sztuk walki, jego tężyzny fizycznej i słusznego wzrostu, okazują się kompletnie bez znaczenia w trakcie postępów fabuły. Najzwyczajniej w świecie głęboko idealizowany Koniewicz, nie ma żadnej konkretnej okazji, do pokazania na co go stać w tej kwestii. Szkoda tym bardziej, że początek zapowiadał o wiele dynamiczniejszą powieść.

Ta jednak przybiera zupełnie inną formę - trudno jednoznacznie stwierdzić, czy gorszą. Polowanie przeistacza się bowiem w całkiem niezły thriller prawniczy, przeplatany elementami polityki i gier wywiadowczych na poziomie międzynarodowym. Dużo dzieje się więc w sferze biurokratycznej, mniej zaś w czysto fizycznej. Jeśli liczycie na efektowne pościgi i strzelaniny, to tylko pierwsze kilka rozdziałów, będzie w stanie sprawić Wam radość. Dalej robi się nieco poważniej.

Trudno jednoznacznie ustosunkować się do jakości całej historii. Choć czytało mi się ją całkiem nieźle (to w końcu klasyczna literatura sensacyjna, nastawiona na szybkie przewracanie stron), a nawet znalazłem w niej kilka ciekawych elementów dotyczących historii rosyjskich przemian, nie zostałem zaskoczony. Ba, nie czułem również ogromnej i nieodpartej potrzeby śledzenia dalszych losów pary głównych bohaterów. Ich przesadne wyidealizowanie oraz kontrastowe, bardzo jaskrawo zarysowane charaktery antagonistów, sprawiały, że w powieści nie wystąpiła żadna postać, z którą można by się choć przez chwilę identyfikować. Każda z nich, prędzej czy później, stawała się dla mnie obojętna. 

Cóż, to dość typowa książka wakacyjna. Czyta się ją całkiem lekko nawet mimo braku pędzącej na złamanie karku akcji, ponadto zawiera ona w sobie sporo ciekawostek dotyczących systemu prawnego Rosji i Stanów Zjednoczonych oraz w atrakcyjny, choć znacznie uproszczony sposób, przedstawia losy poradzieckiej Federacji Rosyjskiej - kraju rządzonego przez dawnych funkcjonariuszy KGB, syndykaty mafijne oraz wielkich oligarchów przemysłowych (zresztą mocno wybielanych w tej książce). Mogę ją polecić zastrzegając jednak przy tym, że nie jest to arcydzieło, biały kruk, książka, którą będą pamiętały pokolenia. Ot, zwykłe czytadełko, które pozwala miło spędzić kilka wolnych chwil.

Moja ocena to: 6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz