niedziela, 11 września 2016

Ernest Cline - "Player One"

Świat przyszłości według Ernesta Cline’a nie jest przyjemnym miejscem. Przemysł upadający ze względu na wzrost cen surowców energetycznych, kwitnący korporacjonizm w swej najokrutniejszej formie, wciąż rosnące różnice pomiędzy szalenie bogatymi oraz ekstremalnie ubogimi, czy wreszcie zamykanie się ludzi na świat rzeczywisty i ich ciągła ucieczka w symulowaną rzeczywistość OASIS - świat awatarów, w którym możesz być kim chcesz, w rzeczywistości, która najbardziej Ci odpowiada. Wszystkie te elementy tworzą tło historii osadzonej w 2044 roku.

W tych właśnie realiach poznajemy Wade’a - osiemnastolatka z lekką nadwagą oraz ogromną smykałką do komputerów - człowieka specjalizującego się w zdobywaniu wiedzy o świecie OASIS. Wade jest ponadto jajogłowym. Jeśli ten termin jest dla Was o tyle obcy, co intrygujący, to już tłumaczę - jajogłowi stanowią grupę pasjonatów zaangażowanych w poszukiwanie mitycznego jaja Hallidaya (tak, wiem jak to mogło zabrzmieć). Halliday, twórca OASIS, ukrył bowiem w swoim programie easter egga (co zresztą wydawało mi się komiczne, przetłumaczonego w polskiej wersji językowej na jajo wielkanocne), element pozwalający zdobywcy przejąć całkowitą kontrolę nad wartą wiele miliardów dolarów wirtualną rzeczywistością. Zdobycie jaja Hallidaya nie należy jednak do zadań najprostszych. W tym celu należy wcześniej przejść przez serię testów i rozwiązać kilkanaście zagadek związanych z umiłowanymi przez twórcę OASIS latami 80-tymi. Ich zakres jest zaś bardzo szeroki - by podołać zadaniu należy więc posiadać zarówno wiedzę związaną z grami komputerowymi, rozwojem środowiska internetowego, serialami, filmami, czy wreszcie muzyką lat osiemdziesiątych. Zagadki oparte na posiadaniu ściśle geekowskiej wiedzy, prowadzić zaś mają do kontroli nad największym biznesem prognozowanej przyszłości.

Do rywalizacji stają więc całe zastępy jajogłowych. Wade, stanowiący głównego protagonistę opowieści, zawiązuje z czasem przymierze łączące inne wybitne osobistości tego świata - poszukiwaczkę przygód i blogerkę Art3mis, jego najlepszego przyjaciela Aecha, czy wreszcie samurajski duet Japończyków - Shoto oraz Daito. Łączy ich nie tylko ogromne zaangażowanie w poszukiwania, czy świetna znajomość lat 80-tych, ale także niezwykle istotna dla OASIS misja - konieczność odnalezienia jaja Hallidaya przed korporacją IOI, której funkcjonariusze pod przywództwem demonicznego Sorrento pragną skomercjalizować ostatnią wirtualną ostoję wolności.  

I muszę przyznać, że nawet jeśli ten zarys fabularny nie wydaje Wam się zbyt atrakcyjny, to książka jest zaskakująca wciągająca. Nie tylko ze względu na bardzo przyjemny w odbiorze styl autora (Player One czytało mi się jednym tchem, co nawet momentami przywodziło na myśl czasy, gdy zapoznawałem się z serią o Harrym Potterze), pozwalający wsiąknąć w niezobowiązujący klimat powieści, jak i liczne smaczki i ciekawostki, których nagromadzenie jest wręcz zaskakujące. Gdy jedni cieszyć się będą wyłapywaniem nawiązań do Pac-Mana inni z radością powitają te dotyczące wczesnych gier tekstowych, takich jak Zork. Choć z pewnością spotkacie tu wiele elementów kultury lat osiemdziesiątych, o których w życiu nie słyszeliście, to najprawdopodobniej i tak znajdziecie tu coś dla siebie. Wobec wartko toczącej się historii pełnej akcji, wyłapywanie nawiązań staje się zabawą dodającą smaku, ale przy tym nie jest niezbędne do cieszenia się przygodami bohaterów w OASIS.

Choć czasem opowieść o losach Wade’a i jego drużyny przypominała mi trochę literaturę młodzieżową, muszę przyznać, że od dawna nie bawiłem się tak dobrze. Mimo iż na ocenę ma również wpływ swego rodzaju prywatna sentymentalna podróż w przeszłość, ściśle związana z tą lekturą (w moim przypadku do lat dziewięćdziesiątych, gdy z ogromnym opóźnieniem miałem okazję poznawać amerykańskie seriale oraz pierwsze gry na Pegasusa, stworzone przecież już wiele lat wcześniej), myślę, że nawet młodsi czytelnicy kochający geekowskie klimaty, będą zadowoleni.


Moja ocena to: 8/10      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz