piątek, 23 grudnia 2016

Joe J. Heydecker, Johannes Leeb - "Proces Norymberski. Trzecia Rzesza przed sądem"

Święta za pasem, więc żeby wprowadzić się w ten szczególny nastrój, sięgnijmy po książkę o...zbrodniarzach nazistowskich. No dobra, może nie jest to pozycja szczególnie pasująca do wigilijnego stołu, ale przecież naziści są dobrzy na każdą okazję. Uściślając tę myśl - czytanie o nazistach w tak dobrym wydaniu, jest dobre na każdą okazję.

Nie będę chyba zbyt odkrywczy, gdy napiszę, iż książka stanowi streszczenie najważniejszego procesu sądowego w XX wieku. Zbrodnie popełnione przez reżim pod kierownictwem Hitlera, Himmlera, Goeringa, Goebbelsa oraz reszty wesołych krasnoludków, budzą przerażenie po dziś dzień. Opisywana pozycja stanowi nie tylko próbę rozliczenia nazistowskich zbrodniarzy, ale także opis warunków w jakich podejmowano decyzję, co do ich dalszych losów. Przeczytacie tu więc zarówno o faktach dobrze Wam znanych z lekcji historii (np. o tym jak odbywał się proces zagłady żydów), jak i o ciekawostkach mniej powszechnych (np. o tym jak poszczególni zbrodniarze zachowywali się w czasie procesu, czy w jaki sposób przyjmowali wyroki).

Przyznam, że ta pozycja jest moją faworytką, w konkurencji na najlepszą książkę historyczną przeczytaną w tym roku. Dzięki jej autorom otrzymujemy masę faktów, podanych w niezwykle prosty i przejrzysty sposób, ciekawostki o których nie zwykło się głośno mówić oraz najbardziej aktualne źródło danych, jakie można znaleźć na temat procesu norymberskiego. O dziwo twórcom udało się również odpowiedzenie na wszystkie pytania, które czytelnik mógłby sobie ewentualnie zadawać - jaki był stosunek skazanych do religii? Jak podchodzili do fuhrera? Jakie były dalsze losy oskarżonych w procesie norymberskim oraz sędziów, adwokatów i prokuratorów prowadzących te postępowania? Wszystkie te pytania doczekają się chociaż częściowych odpowiedzi. Ponadto styl i umiejętności literackie autorów wystarczyły, by książkę miejscami czytało się jak naprawdę niezłą powieść.

Nie będę się zbytnio rozwodził nad wadami (których prawie nie dostrzegłem), ponieważ mam świadomość, że jesteście zajęci sprzątaniem, ubieraniem choinek, lepieniem uszek, czy biciem się o karpia w osiedlowym sklepiku. Dlatego też na tym skończę - jeśli interesuje Was ten temat, albo chociaż chcielibyście kiedyś zacząć swą przygodę z książkami historycznymi, możecie śmiało zaczynać od tej.

Moja ocena to: 8/10


Nieco zmieniając temat - życzę Wam wszystkim zdrowych i pogodnych świąt. Mam nadzieje, że będą one wystarczająco przyjemne, nawet jeśli nie spędzicie ich z hitlerowskimi oprawcami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz