środa, 14 grudnia 2016

Prezentowo - święta 2016

Za pasem święta - czas zjednoczenia, miłości, uniesień religijnych, ale przede wszystkim - PREZENTÓW! Tak, jak słusznie przypuszczaliście nie jestem zdolny do żadnych uczuć wyższych, więc ten post będzie dotyczył wyłącznie paczuszki, którą otrzymałem od Eweliny (rozpoznawanej także jako Lara) i Ani znanej w niektórych kręgach pod pseudonimem Wiedźma (nie pytajcie w jakich kręgach, nie chcielibyście się zadawać z tymi ludźmi...).

Pierwsze co rzuca się w oczy, to zaskakujący brak obory - szczególnie biorąc pod uwagę, że paczkę przygotowały dwa najbardziej zbrodnicze umysły XXI wieku. Ba, przez chwilę wątpiłem nawet, iż paczka przyszła od Eweliny, bowiem jej zewnętrzna warstwa nie była w całości opierdolona taśmą klejącą.

Moje zdziwienia szybko ustąpiło, gdy odkryłem, że pod spodem znajduje się jeszcze jeden papier owinięty kolejną warstwą taśmy. Na szczęście była to już ostatnia część paczki-matrioszki.

Pod tonami papieru znajdował się bowiem ten karton. Wstawiam zdjęcie kartonu, gdyby ktoś zastanawiał się, jak wygląda karton.

Teraz rzeczy najważniejsze, czyli zawartość paczki. Zacznijmy od elementów, które dezaktualizują się najszybciej:
Oto oreo, którego już nie ma...

... i kilogram żelek, których wkrótce nie będzie.

Do tego oczywiście czekolada i kolejne żelki. Uwagę może przykuwać także uwięziony w śnieżnej kuli renifer, przypominający lokalnego dilera narkotykowego. Z prezentu jestem tym bardziej zadowolony, iż będę mógł bez skrępowania przyznać, iż spędzam dzień na bawieniu się swoimi kulami (to już moja druga) i nikt nie będzie mógł mieć do mnie pretensji...

Najpiękniejsze życzenia świata od dziewczyn - jedna mnie całuje, druga życzy mi dużo seksów, więc nadchodzący rok musi być dobry...

W paczce, jak podkreśliła Ewelina znalazła się ogromna część kolekcji Riczerów (na których swoją drogą zaczyna mi brakować miejsca), czyli zapas czytelniczy na co najmniej dwa miesiące...

...oraz trzy tajemnicze paczuszki, zapakowane w papier - trzy książkowe prezenty niespodzianki.

Pierwszym z nich (być może w nawiązaniu do tych erotycznych życzeń), jest Johny Porno. Nie mam pojęcia, czy dziewczyny chcą zrobić ze mnie jakiegoś zboczeńca, ale jeśli tak to ma się odbywać, to nie mam nic przeciwko.

Drugi tytuł, to ponoć świetna powieść  historyczna - prawdziwa cegła, czyli „Bracia Hioba”. Po rozpakowaniu tej pozycji byłem pewien, że święta mam z głowy i to właśnie ją będę czytał w przerwie między karpiem i kapustą z grzybami...

...ale jak się okazuje, czytał będę „Nos4a2” - ponieważ trudno o lepszy okres na zapoznanie się z tą powieścią, niż właśnie święta.

Nie przedłużając: serdecznie dziękuję za tę paczuszkę (szczególnie za część, której jeszcze nie zjadłem), którą podziwiał będę jeszcze przez bardzo długi czas (w przerwach od zabawy kulami). Po raz kolejny udowodniłyście, że jesteście moimi mistrzyniami...
...a no i jeszcze kucyk, którego przecież nie mogło zabraknąć...


...i jakieś erotyczne zabawki w kształcie pentagramu, które po złożeniu mają służyć przywoływaniu demonów...albo być świecącą w ciemności gwiazdką - jak złożę, to dam znać, co się stało ;)

Raz jeszcze serdecznie dziękuję dziewczyny - jak to mawiają chujowi tłumacze - zrobiłyście mi dzień ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz