sobota, 7 stycznia 2017

Joe Hill - "Nos4a2"

Joe Hill, z którym spotkałem się już przy okazji recenzowania Rogów, postanowił po raz kolejny udowodnić, że jest w stanie dorównać twórczości swojego ojca - Stephena Kinga. Tworząc obszerną opowieść Nos4a2 przyświecał mu jeden cel - przedstawienie świąt Bożego Narodzenia w krzywym, horrorowym zwierciadle. Trzeba przyznać, że to niezwykle ciekawy koncept, z którym dotąd nigdy się nie spotkałem. Pytanie tylko, czy wokół tego pomysłu można zbudować pełną akcji, ponad siedmiuset stronicową powieść, która zdoła utrzymać w napięciu od początku do samego końca?

Fabuła została stworzona przy pomocy schematu znanego wszystkim czytelnikom starszego z Kingów. Wylosuj groźnego złoczyńcę (Charles Manx), dodaj do tego bohaterkę z problemami (Victora McQueen), jakiegoś mało znaczącego przydupasa (Lou Carmody), czy choćby nastoletnie, bezbronne, ale odważne dziecko (Bruce Wayne Carmody). Stwórz mroczny świat alternatywny (Gwiazdkowa Kraina), albo dorzuć jakiś opętany przedmiot (Rolls Royce Wraith z 1938). Jeżeli dodasz do tego jeszcze kilka pomniejszych, niewytłumaczalnych zjawisk, nie ma szans, by nie wyszedł Ci z tego kolejny bestseller. Przyznaję, że jestem troszeczkę rozczarowany - zwłaszcza, że wcześniej wydane przez Joe Hilla Rogi, wydawały mi się czymś znacznie oryginalniejszym.

Oczywiście nie oznacza to, że Nos4a2 uważam za powieść totalnie złą. Po raz kolejny dostajemy bowiem bardzo charakterystycznych bohaterów, z którymi łatwo się utożsamiać (nie wiedzieć czemu zwłaszcza leniwy grubas Lou Carmody przypadł mi do gustu), ciekawą charakterystykę świata alternatywnego oraz wartką fabułę, pozwalającą wsiąknąć w realia życia świątecznych wampirów na długie godziny. I choć początkowo miałem problem z mobilizacją do czytania Nosferatu, ostatnie dwieście stron pochłonąłem w jeden dzień - nawet pomimo tego, iż w dużej mierze było to zakończenie schematyczne, przewidywalne i w żadnej mierze nieodbiegające od pozostałych horrorów wydawanych przez starszego członka (niach, niach) tej zacnej rodziny.

Muszę przyznać, że czytałem już kilka bardzo podobnych horrorów (otoczenie świąteczne w moim przypadku nie zmieniło zbyt wiele w odbiorze tej powieści). Niektóre z nich po dziś dzień wydają mi się lepsze (To), inne o wiele gorsze (Bastion). Jeśli jednak jesteś w stanie przełknąć często powtarzające się, generyczne dialogi, niezręczne teksty wynikające z tłumaczenia oryginału na język polski (niech będą przeklęte wszystkie idiotyczne rymowanki), czy schematyczność wielu elementów tej wampirzej opowieści, możesz bawić się całkiem nieźle. Choć musiałem nieco zagryźć swoje wampirze kły, sam bawiłem się stosunkowo (niach, niach) dobrze. Zwłaszcza zbliżając się do finału historii.

Czy polecam? Z całą pewnością nie z czystym sercem. To nie będzie książka, która spodoba się każdemu. Miłośnicy horrorów oraz twórczości Stephena Kinga raczej nie powinni czuć się zawiedzeni. Dostaną oni po prostu więcej tego, co już nieźle znają. Dla ludzi poszukujących większych zaskoczeń i głębszych doznać czytelniczych, nie będzie to z pewnością nic interesującego. Ja zaś jestem gdzieś pomiędzy tymi grupkami. Uważam, że Nos4a2 to naprawdę dobra książka. Ale biorąc pod uwagę moje oczekiwania, być może to zaledwie dobra książka...


Moja ocena to: 6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz