wtorek, 14 lutego 2017

Marcin Ogdowski - "Z Afganistanu.pl. Alfabet Polskiej Misji"

Marcin Ogdowski nie jest laikiem w kwestii wojny w Afganistanie. Kilkukrotne wyjazdy oraz przebywanie wśród „misjonarzy”, pozwoliły mu przedstawić perspektywę konfliktu w sposób diametralnie różny od tej kreowanej za pośrednictwem oficjalnych, rządowych informacji. I to jest chyba największa siła tej książki - Alfabet Polskiej Misji pozwala rzucić okiem na codzienne, zwykłe życie żołnierza polskiego w afgańskich bazach i poza nimi.

Wydaje mi się, że to całkiem niezła książka, pozwalająca „wsiąknąć” w ten brudny klimat wojenny (bzdury o stabilizacji chyba już każdy włożył między bajki). Umożliwiająca poznanie namiastki języka, jakim posługują się wojskowi, dająca szansę dowiedzieć się jakie uzbrojenie jest przez nich szczególnie cenione, czy choćby poczytać jak spędzają oni swój wolny czas. Reporterska praca Ogdowskiego polega na bardzo wyważonym przedstawianiu życia codziennego w Afganistanie, wymieszanego z emocjonującymi i pełnymi napięcia, patosu, czy po prostu tragedii opisami sytuacjami znanymi z bardzo klasycznych reportaży wojennych. Dodatkowo książeczka opatrzona jest licznymi, często bardzo dobrymi i poszerzającymi horyzont czytelnika, zdjęciami wykonanymi przez autora książki.

Problem leży jednak w długości całej historii. Choć mam świadomość, że powinna liczyć się jakość, a nie ilość, jestem szalenie zawiedziony rozmiarem tej lektury. Około 240 stron, wśród których znaczną część stanowią zdjęcia, to ogromny zawód dla każdego, podobnego mi czytelnika. Ta książka jest o tyle ciekawa, że w żadnym miejscu nie można nazwać jej złą, ba, niektóre fragmenty głęboko zapadają w pamięć. Gdy odłożysz ją jednak na półkę masz wrażenie, że nie jest to pełny obraz konfliktu w Afganistanie. Że niemal każde hasło afgańskiego alfabetu było nie tylko strasznie kompaktowe, ale i nie do końca przeanalizowane, tylko częściowo rozwinięte. Gdy sięgam po podobne lektury, zwykle odnoszę wrażenie, że są to pozycje dla tych, którzy właściwie niespecjalnie lubią czytać. Prosty, żołnierski język, maksymalnie skondensowane informacje, mnóstwo zdjęć i voila - reportaż wojenny gotowy.

I teraz wobec tej wady, która w moim mniemaniu znacznie obniża noty książki Ogdowskiego, nie sposób odmówić jej ważności, poruszania istotnych tematów i trafnego analizowania sytuacji w jakiej znaleźli się żołnierze (zarówno pod względem społecznym, politycznym, czy ekonomicznym). Szkoda że wszystko było takie...uproszczone. Mam świadomość, że wielu czytelników uzna wymienione przeze mnie wady, za cechy nobilitujące reportaże wojenne, ale ja nie jestem jednym z nich i po tej lekturze nie jestem w stanie pozbyć się uczucia lekkiego rozczarowania.


Moja ocena to: 6/10 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz