czwartek, 16 marca 2017

Bernard Wasserstein - "W przededniu. Żydzi w Europie przed drugą wojną światową"

Zauważyliście, że nieuchronnym skutkiem wypowiedzenia w kulturalnym towarzystwie zdania „to może teraz porozmawiajmy o Żydach?” jest mocno wyczuwalne zgęstnienie atmosfery w pokoju? Kojarzycie ten moment, gdy wszyscy milkną i spoglądają na siebie niezręcznym wzrokiem, nie do końca pewni, co się za chwilę wydarzy? Otóż jego wywołanie jest wręcz banalnie proste, gdy wkroczymy na grząski temat dyskusji mogącej choćby zahaczyć o jakikolwiek element definicji antysemityzmu. Na szczęście dziś, opisując książkę Bernarda Wassersteina, jestem chroniony na dwóch frontach. Po pierwsze autor jest historykiem żydowskim, co zwalnia mnie z odpowiedzialności wybiórczego przytaczania jego opinii krytykujących międzywojennych Żydów, po drugie zaś, to tylko krótka opinia na temat książki historycznej, więc niemal nikt na całym świecie nie będzie zainteresowany jej przeczytaniem.

Żydzi w dwudziestoleciu międzywojennym byli niemal wszędzie. Od Amsterdamu, przez Warszawę, aż do samej Moskwy. Naiwnością byłoby więc myśleć, iż ludzie Ci, choć deklarowali historyczną przynależność do tego samego narodu, niczym się od siebie nie różnili. Mało tego - jak udowadnia Wasserstein różnice te bywały ogromne. Począwszy od języka (w Europie stosowano zarówno Hebrajski, Jidysz, czy Judeo-hiszpański), przez poglądy polityczne (komuniści, socjaliści, syjoniści), aż po podejście do sztuki i kultury (zdecydowaną większością osób uczęszczających do teatrów byli właśnie Żydzi, lecz jednocześnie wielu chasydzkich przedstawicieli odnosiło się do tego typu instytucji bardzo krytycznie). Różnice były tak ogromne, że społeczeństwo żydowskie przed rozpoczęciem prawnie zinstytucjonalizowanych prześladowań w Niemczech, w żadnym momencie nie mogło mówić o jedności i duchowej unifikacji w ramach własnej kultury.

Wasserstein otwarcie mówi również o przejawach antysemityzmu w Europie. Co ciekawe wielu ludzi potraktuje te fragmenty, jako krytykę polskiego rządu, który z całych sił dążył do ograniczenia roli społecznej Żydów w społeczeństwie polskim (i to rzeczywiście nie może ulegać najmniejszej wątpliwości). Czytelnicy nieco uważniejsi zwrócą także uwagę na inne argumenty Wassersteina w tej kwestii. Podkreśla on bowiem kilka kluczowych dla ówczesnych czasów kwestii. Zwraca uwagę na to, że antysemityzm stał się czymś powszechnym dla całej Europy (nie tylko dla Polski). Przypomina o roli Żydów w Komunistycznej Partii Polski i przyczynach niechęci większości Polaków do polityki części partii żydowskich. Zwraca również uwagę na to, że Polska, mimo dość powszechnego antysemityzmu, stała się jednym z głównych (obok Amsterdamu) ośrodków ucieczki, czy również przymusowego wypędzania Żydów z Rzeszy Niemieckiej (co więcej mimo niepewności ekonomicznej, Polska starała się przyjmować tych uchodźców) oraz państwem aktywnie promującym idee syjonistyczne (nie wynikało to z jakiegokolwiek altruizmu, ale raczej ze zwykłej chęci pozbycia się z kraju jak największej części Żydów za pomocą metod pokojowych).

Dzięki tej książce dowiecie się bardzo dużo. Przeczytacie zarówno o żydowskiej edukacji, ich podejściu do zdrowia, rodziny, gojów, muzyki, pracy itd. W tym dość obszernym dziele kryje się bowiem zarys życia całego społeczeństwa, przedstawionego jeszcze nie jako ofiara ogromnych systemów totalitarnych, ale jako olbrzymia grupa ludzi zdolna aktywnie kształtować swój los. To opowieść o losach społeczeństwa niesamowicie zróżnicowanego, a przy tym tak hermetycznego, że jego poznanie stanowiło sporą trudność nawet dla ówczesnych mieszkańców państw europejskich.


Przy tym jest to też książka dość nudna. Szczególnie styl kilku pierwszych rozdziałów sprawiał, że ziewanie stało się nieodłącznym spazmem towarzyszącym sięganiu po tę książkę. Wynika to poniekąd z szerokiego podejścia do tematu, które wręcz wymusza pisanie o tym, co wielu czytelników może nie zainteresować nawet w najmniejszym stopniu. Choć nie bawiłem się przy tej lekturze zbyt dobrze i nie mogę jej polecić, jeśli chcecie dopiero rozpocząć przygodę z historią, jestem bardzo zadowolony, iż udało mi się przez nią przebrnąć. Można z niej bowiem wynieść ogromną ilość wiedzy o najbardziej skrzywdzonym i obarczonym największą liczbą mitów narodzie w XX-wiecznej Europie.

Moja ocena to: 6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz