poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Timothy Snyder- "Czarna Ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie"

Holokaust stał się tematem niejednej książki. Temat ten rozpatrywano już z perspektywy historycznej, psychologicznej, czy socjologicznej. Jako zjawisko bezprecedensowe stał się nie tylko przejawem największego okrucieństwa do jakiego zdolna jest istota ludzka, ale z czasem także fenomenem popkulturowym. O żydowskiej zagładzie pisano, nawiązywano do niej w tekstach piosenek, poświęcono jej kilkadziesiąt (a może nawet kilkaset) filmów różnego formatu. I gdy wydaje się, że wszystko na ten temat zostało już powiedziane, pojawia się taki Timothy Snyder, który udowadnia, że nawet do niemal wyczerpanego tematu, można wciąż dodać coś konstruktywnego.

Biorąc do ręki książkę „Czarna Ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie”, nie skupiałem się zanadto na drugiej części  tytułu. Liczyłem na książkę historyczną, która w zgrabny sposób podsumuje znane mi fakty. Choć nie jestem specjalistą w tej tematyce, a zagłada Żydów nigdy nie była tematem, którym specjalnie mocno miałbym się interesować, na przestrzeni swojego życia odwiedziłem Auschwitz oraz Majdanek. Wydawało mi się więc, że znam skalę zniszczenia jaka dotknęła naród żydowski w Europie. Okazało się jednak, że badania Snydera są w stanie rzucić znacznie jaśniejsza światło na minione wydarzenia, a w dodatku stanowią bardzo jasne ostrzeżenie przed możliwością ich ponownego wystąpienia.

Snyder oparł swoje rozważania na kilku wartych przemyślenia teoriach. Zakwestionował na przykład biurokratyzację, jako czynnik bezpośrednio prowadzący do zagłady. Wskazał, iż to właśnie istnienie państw, choćby marionetkowych, w dużej mierze umożliwiało Żydom przeżycie w Europie. Autor podjął się przy tym dość skomplikowanego zadania polegającego na przekrojowym przedstawieniu czynników wpływających na ilość zbrodni w poszczególnych rejonach Europy. Zwrócił uwagę przede wszystkim na podwójną okupację (przez ZSRR oraz hitlerowskie Niemcy) oraz rozpad struktur państwowych, kwestie etniczne i narodowościowe oraz problemy terytorialne (szczególnie w przypadku Rumunii, Węgier oraz Ukrainy). Co charakterystyczne na dalszym planie znalazły się kwestie związane ze ślepym antysemityzmem.

Najistotniejsze jest jednak to, że swoje bardzo ciekawe rozważania Snyder przekłada na współczesny i przyszły świat. Choć jego wizja jest beznadziejnie krytyczna, w ciekawy sposób wiąże holokaust z globalizacją i wskazuje na jego nieuchronność wobec pogarszania się warunków życia na naszej planecie. Muszę przyznać, że po raz pierwszy spotkałem się z taką perspektywą i choć myślałem nad nią już od kilku dni, wciąż trudno mi wyrobić sobie jednoznaczne zdanie co do jej zasadności. Faktem pozostaje jednak to, że książka zmusza do poważniejszych rozważań, co w przypadku lektur historycznych nie zdarza się wcale tak często (wbrew wszelkim pozorom).

Czy książka ma wady? Cóż, troszkę raziło mnie przywołanie jako znaczącego autorytetu imć Jana Tomasza Grossa, co stoi w sprzeczności z całkiem niezłą opinią Snydera o Polakach. Pomijając jednak kwestie personalne, trzeba także zauważyć, że swoje tezy autor Czarnej Ziemi popiera bardzo konkretnymi argumentami. Problem w tym, że dość często je powtarza. Te same tezy zostają potwierdzane przez te same argumenty - często zmieniają się tylko rozdziały lub opisywany rejon geograficzny. O dziwo nie przeszkadza to jakoś szczególnie w samej lekturze.

Czy w takim razie polecam? Ależ owszem. Zarówno tym, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzą o tej haniebnej plamie na honorze całej ludzkości, jak i osobom szukającym innego, świeżego spojrzenia na holokaust. Tym bardziej, że wbrew temu, co lubimy o sobie myśleć, nie jest to wcale zjawisko, które nie może się powtórzyć w przyszłości.


Moja ocena to: 7.5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz