wtorek, 30 maja 2017

Jean-Christophe Grange - "Lontano"

Afrykańska magia, brutalny morderca i bezwzględni policjanci - jeżeli szukacie kryminału, który sprawnie połączy te trzy elementy, to trafiliście doskonale. Francuski mistrz powieści z dreszczykiem powraca z mroczną sagą opisującą losy rodziny Morvanów. A trzeba przyznać, że to całkiem zróżnicowana i interesująca grupka - ojciec, były agent służb specjalnych i prężnie działający w Afryce przedsiębiorca, facet nieustannie znęcający się nad swoją żoną i dążący do pełnej kontroli nad dziećmi, nieśmiała matka-hipiska, skrywająca własną tajemnicę, syn-detektyw, bezkompromisowy facet nie obawiający się skutków brutalnego pobicia przesłuchiwanego, syn-narkoman, tchórzliwy, wiecznie naćpany, ale mający niesamowite zdolności do osiągania sukcesów na rynkach finansowych i wrzeszczcie córka-dziwka, piękna kobieta, która na złość rodzinie bierze udział w orgiach fetyszystów i obciąga producentom filmowym z nadzieją na zrobienie kariery w show-biznesie. Losy tych postaci łączą nie tylko więzy rodzinne, ale także postać Człowieka-Gwoździa.

Choć pseudonim mordercy brzmi niemal jak ksywka surrealistycznego super-bohatera, Człowiek Gwóźdź okazuje się istotą bardzo potężną i brutalnie rzeczywistą. Po kilkudziesięciu latach powraca z Konga, by na francuskiej prowincji dręczyć Gregoire’a Morvana, głowę tej nieco skrzywionej i pełnej problemów rodzinki. Motywem działania Człowieka Gwoździa jest zaś konieczność dopełnienia rytuałów wynikających z afrykańskich legend i rytuałów religijnych kongijskich plemion z ludu yombe. Motyw ten jest o tyle interesujący, iż zabójstwa dokonywane przez naszego złoczyńcę są wręcz fantazyjnie brutalne, a charakterystyczna otoczka kulturowa sprawia, że czytelnik musi nieustannie balansować na krawędzi chorego snu i okrutnej rzeczywistości. Ponadto cieszy fakt, iż jak przystało na Grange’a nie ucieka on zanadto w stronę doznać metafizycznych, a ich obecność wynika jedynie z klimatu powieści, nie zaś przez bezpośrednią sugestię w dialogach, czy działaniach bohaterów. Krótko mówiąc autor trzyma się bardzo mocno twardych realiów, ale czytelnik i tak może wczuć się w ten gęsty, przesycony afrykańską kulturą, wypełniony czarną magią nastrój przedstawionej historii.

Książka sprawdza się idealnie jako wprowadzenie do kolejnych części cyklu. Jako takie obarczone jest jednak pewną, dla wielu kluczową przy wyborze lektury wadą. Otóż przeprawa przez kilkadziesiąt pierwszych stron to prawdziwa męczarnia. Samo poznawanie osób tworzących rodzinę Morvanów jest dość nudne i mało przyjemne. Początkowo trudno bowiem znaleźć wśród nich choćby jedną postać, którą czytelnik mógłby polubić i jej kibicować. Z czasem odsłaniane są jednak szczegółowe motywacje protagonistów i duża część z nich zaczyna być bardziej ludzka. I choć wciąż nie są ludźmi szlachetnymi, to przynajmniej w pewnym stopniu przestają być źli w tak oczywisty i bezpośredni sposób. Dlatego też, choć początkowo bardzo męczyła mnie przygoda z Lontano, uważam że to wciąż całkiem niezła powieść i z niecierpliwością czekam na kolejne, jeszcze lepsze części przygód rodziny Morvanów.


Moja ocena to: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz