czwartek, 4 maja 2017

Shaun Usher - "Listy Niezapomniane"

Sztuka pisania listów nie umiera - ona już dawno poległa. Niestety jedynym śladem, jaki po sobie zostawiła, jest zwykle sterta pożółkłych papierzysk przewalających się po tysiącach polskich strychów, piwnic i garaży. A przecież jeszcze dwadzieścia lat temu, wyobrażenie sobie świata bez tej podstawowej od wieków formy komunikacji międzyludzkiej, było niemal niemożliwe. Pisali do siebie dyplomaci, przyjaciele, partnerzy handlowi, czy kochankowie. Niemal każdy list był unikatowy, dogłębnie przemyślany ze względu na ograniczoną objętość, wymuszający pewien minimalny poziom elokwencji. Dziś listów nie pisze niemal nikt. Na szczęście Shaun Usher postanowił napisać o listach. A raczej zebrać najciekawsze okazy i przedstawić je w jednym miejscu.

Tym sposobem w Listach Niezapomnianych przeczytamy sto dwadzieścia sześć listów o najróżniejszej tematyce. Pismo Karola Dickensa w sprawie publicznych egzekucji, list siostrzeńca Hitlera do prezydenta USA, Franklina D. Roosvelta, zawierający prośbę o wcielenie do armii, korespondencję Raya Bradbury’ego z jego wiernym czytelnikiem, dotyczącą zagrożenia ze strony robotów, czy wreszcie mój ulubiony - choć jednocześnie jeden z najkrótszych - list Kuby Rozpruwacza do śledczego George’a Luska, stanowiący kpinę z jego postępów w dochodzeniu. Jak sami widzicie tematyka tekstów jest diametralnie różna. Jedne okażą się niesamowicie zabawne, inne przygnębiające. Część z nich umieszczona w odpowiednim kontekście rozczuli, część zmotywuje do cięższej pracy nad sobą. Co szczególnie istotne dla takich zbiorczych opracowań, niemal żaden nie jest na tyle nudny, by zmusić czytelnika do odłożenia książki na później. Listy niezapomniane połyka się błyskawicznie, a wiele z nich rzeczywiście okazuje się czymś trudnym do zapomnienia.

Jedną z najważniejszych rzeczy, ułatwiających odbiór, jest jednak niesamowite wydanie tego opracowania. Otwierając dość prostą graficznie, twardą okładkę, natrafimy na przetłumaczone listy, zapisane standardową, drukowaną czcionką. W wielu przypadkach możemy jednak także rzucić okiem  na fotografie oryginalnych wersji listów, czy jeśli to z jakichś przyczyn niemożliwe, na portrety osób zaangażowanych w korespondencję. Znaczna część listów opatrzona jest również króciutką notką, wprowadzającą kontekst opisywanych sytuacji i zdarzeń. Dzięki takiemu rozwiązaniu przejrzystość, czytelność i przede wszystkim atrakcyjność lektury Listów Niezapomnianych, stoi na najwyższym poziomie.

Znacie to uczucie, gdy długo na coś czekacie, a później Wasze oczekiwania zostają dramatycznie zawiedzione? W tym przypadku było kompletnie inaczej. Od momentu wydania Listów Niezapomnianych ostrzyłem sobie zęby na tę lekturę, czekałem na moment, w którym znajdę czas na zanurzenie się w tej genialnej, epistolograficznej przygodzie. Gdy wreszcie udało mi się tego dokonać, okazało się, że nie mogę żałować żadnego momentu, poświęconego na przedzieranie się przez listy ludzi wielkich (i tych trochę mniejszych) i zasłużonych (i tych trochę mniej zasłużonych) dla historii. Szczerze polecam!


Moja ocena to: 8,5/10  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz