poniedziałek, 12 czerwca 2017

Shaun Usher, "Listy Niezapomniane t. II"

Pamiętacie, że jeszcze nie tak dawno miałem okazję pisać o Listach Niezapomnianych? Recenzowany wówczas zbiorek bardzo ciekawej korespondencji, charakteryzującej się znaczną wartością historyczną, niesamowicie przypadł mi do gustu. Nie jest chyba wielkim zaskoczeniem, że postanowiłem zdobyć i przeczytać także drugą część epistolograficznego rarytasu. Problem w tym, że Tom II Listów Niezapomnianych jest boleśnie wręcz przeciętny.

Owszem, niektóre zalety przytaczane przy okazji opisu poprzedniej odsłony, wciąż zachowują swą moc - wszelkie przedstawienia graficzne i strona wizualna tej książki, nadal stoją na wysokim poziomie. Problem w tym, że same listy nie są już tak dobre, jak miało to miejsce w przypadku pierwszej części. Nie jestem w stanie pozbyć się wrażenia, że teksty w tomie drugim, stanowią różnego rodzaju „odrzutki”, które ze względu na swą wątpliwą jakość, brak przesłania, miałkość i bezsensowność, nie znalazły się w pierwszej części.

Oczywiście, także i tu zdarzają się perełki, które mogą przypaść do gustu wielu czytelnikom. List Marge Simpson do Barbary Bush, fragment korespondencji Charlesa Bukowskiego z Johnem Martinem, czy też list Normana Mailera do ojca-hazardzisty, to kilka przykładów, które choć w niewielkim stopniu nawiązywały do wysokiego poziomu tomu pierwszego. Niestety teksty te giną gdzieś w morzu różnorakiego, niezbyt interesującego syfu.

Biorąc pod uwagę, że listów było ponad 120 (o ile dobrze pamiętam), a wybranie kilku interesujących przykładów zmusiło mnie do ciężkiej, co najmniej pięciominutowej pracy myślowej (w której nigdy nie byłem specjalistą), muszę przyznać, że to okropny średniak. Zapewne każdy znajdzie tu coś dla siebie - pytanie tylko, czy warto poświęcać swój czas na szukanie...


Moja ocena to:  5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz