poniedziałek, 3 lipca 2017

The Autopsy of Jane Doe / Autopsja Jane Doe (2016)

Przeprowadzanie sekcji zwłok, w celu ustalenia przyczyn śmierci denata, z całą pewnością nie jest najprzyjemniejszym zajęciem na świecie. Konieczność rozcinania skóry, rąbania kości, czy usuwania organów wewnętrznych z ciał, które jeszcze nie tak dawno miały swoich w pełni świadomych właścicieli, sama w sobie może być niezwykle traumatycznym przeżyciem dla postronnego obserwatora. Andre Ovredal, reżyser Autopsji Jane Doe, dodał w zasadzie niewiele - motyw gwałtownej burzy, powtarzany już od czasów Frankesteina, nawiązanie do starej i sprawdzonej tradycji zombie oraz odrobinę tajemniczych rytuałów czarnej magii. Cały ten miszmasz okraszono odrobiną thrillera psychologicznego i rzucono na stół widza, spragnionego świeżego spojrzenia na gatunek horrorów.

Początkowo można było nawet przypuszczać, że sukces tego filmu jest nieunikniony. Bardzo dobre wprowadzenie, po którym następuje powolne, acz niezwykle klimatyczne przedstawienie głównych bohaterów paranormalnego dramatu, wypada doskonale. Pierwsze pół godziny to solidna opowieść o relacjach ojca z synem, historia opowiedziana za pomocą niedopowiedzeń, półsłówek oraz poszczególnych decyzji podejmowanych przez dwóch mężczyzn połączonych wspólną historią i silnymi więzami emocjonalnymi.
Nie wystawiaj języka, bo Ci...a zresztą, już nie ważne...
W momencie pojawienia się ciała tytułowej Jane Doe wchodzimy w nową fazę opowieści. Bohaterowie krążą na granicy obłędu, a sytuacje, w  których racjonalność ich umysłów zostaje skonfrontowana z nieprzystającą do nich rzeczywistością, okazują się najlepszymi w całym filmie. Jane Doe, która budzi niepokój, ale nie manifestuje swych mocy bezpośrednio, to najstraszniejsza i zarazem najbardziej intrygująca postać, jaką w ostatnich latach zdarzyło mi się oglądać w produkcjach tego typu.

Niestety nieuchronnie docieramy do trzeciej części opowieści. Tu niestety nie jest już tak dobrze. Nie dość, że bardzo solidny thriller psychologiczny przeistacza się w klasyczny horror, to nie jest to nawet szalenie dobry horror. Wszystkie klisze znane gatunkowi od lat, powielone są w co najwyżej przyzwoity sposób, ale kompletnie nie pasują przy tym do mrocznej, tajemniczej i zagmatwanej opowieści, do której przygotowywano widza od początku seansu. Samo zakończenie również nie robi wielkiego wrażenia, zawodząc rozbudzone oczekiwania i nadzieje.

Jedni w brzuchach mają motyle, inni tajemnicze zwoje z pentagramami...
Strasznie żałuję, że ogromny potencjał Autopsji Jane Doe został zmarnowany. Grupa bardzo solidnych i doświadczonych aktorów, pomysłowy reżyser i ciekawe otoczenie, wydawały się gwarantować sukces nawet na polu bardziej ambitnego przedsięwzięcia. Trudno bowiem o lepsze warunki do stworzenia solidnego thrillera psychologicznego - ba, do pewnego momentu byłem przekonany, że Autopsja Jane Doe będzie zmierzała właśnie w tę stronę. Niestety w konsekwencji dostajemy tylko solidny horror filck, który w kilku momentach podrywa z fotela, ale nic ponadto. 

Moja ocena to: 6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz