czwartek, 12 października 2017

Przemysław Słowiński - "Tygrys Opowieść o Jacku Dempseyu"

Zawodowy boks od wielu lat cieszy się niezmienną popularnością wśród napompowanych testosteronem samców, którzy może sami nie przepadają za dostawaniem w ryj, ale uwielbiają komentować błędy zawodowców pojedynkujących się na ekranach telewizorów. Coraz mniej osób pamięta jednak o okresie szczególnym dla tej pięknej dyscypliny sportowej - okresie dwudziestolecia międzywojennego. Popularyzacja zawodowego boksu dzięki upowszechnieniu się radia, zmiany w przepisach dążące do ucywilizowania barbarzyńskiej młócki, przekroczenie magicznej granicy miliona dolarów dochodu z walki bokserskiej (należy podkreślić, że wówczas dolar był znacznie mocniejszy niż obecnie), czy wreszcie wielkie, choć nieco już zapomniane osobowości pojawiające się na światowych ringach - wszystkie te elementy po części ukształtowały boks, jaki znamy dzisiaj. Z jego wszelkimi wadami i zaletami.

Książka Przemysława Słowińskiego, to opowieść o człowieku, który miał zaszczyt stać w centrum tego całego galimatiasu. Jack Dempsey, mistrz świata wagi ciężkiej w latach 1919-1926, zdołał osiągnąć największy sukces medialny w historii swej dyscypliny. Miłośnicy boksu do dziś potrafią toczyć spór o uczciwość pojedynku amerykańskiego tygrysa z Argentyńczykiem Luisem Firpo, wspominają kontrowersje wokół walki o mistrzostwo z olbrzymim Jessem Willardem, czy wreszcie analizują błędy Dempseya popełnione w przegrany pojedynku o odzyskanie mistrzostwa z Genem Tunney'em. Co ciekawe wszystkie te postaci dostają swoje pięć minut w historii Jacka Dempseya - czym bowiem byłby wielki bokser bez swoich wielkich przeciwników?

Słowiński przedstawia nam przyszłego mistrza świata już jako szczeniaka, zafascynowanego boksem przez swojego starszego brata. Wychowywany w biednym domu Dempsey przechodzi długą drogę od zwykłego chuderlawego włóczęgi bijącego się w przydrożnych barach za kilka dolarów, przez zawodowego boksera z niedostrzeganym przez nikogo talentem, aż do mistrza świata topiącego się w pieniądzach i piersiach pięknych kobiet. Na szczęście Dempsey jest o tyle ciekawą i kontrowersyjną postacią, że podróż ta w żadnym momencie nie nudzi. Kontrowersje wokół walk, nieudane związki, czy wreszcie zarzuty tchórzostwa w związku z uchyleniem się od służby w czasie pierwszej wojny światowej, w znacznym stopniu determinowały życie Dempseya, dając przy tym rozrywkę nam, współczesnym czytelnikom.

Do gustu bardzo przypadł mi także sposób prowadzenia opowieści przez Słowińskiego. W jego historii jest bowiem niemal tyle samo Jacka Dempseya, co jego otoczenia. Wspomniałem już, że rolę drugiego bohatera tej książki pełnią barwne postaci przeciwników Tygrysa. W tle pojawiają się jednak jeszcze całe zastępy innych ludzi z otoczenia Jacka - jego promotorzy, piękne kobiety, gangsterzy, dziennikarze, czy politycy. Momentami można nawet odnieść wrażenie, że książka przeradza się w opowieść o Stanach Zjednoczonych w latach dwudziestych. Przez scenę przewijają się między innymi Rockefellerowie, Al Capone, Charlie Chaplin, William Hearst, czy Franklin Delano Roosvelt. Choć fragmenty dotyczące tych postaci są krótkie i zdawkowe, nie ukrywam, iż czułem ogromne zadowolenie móc choćby na chwilę spotkać ludzi kształtujących rzeczywistość tamtego okresu.

Za jedyną wadę tej książki można uznać zdarzające się gdzieniegdzie barwne porównania, przypominające swym stylem komentatorską pracę Tomka Hajto. Choć absolutnie mi to nie przeszkadzało, mam świadomość, iż znajdą się ludzie nieprzepadający za takim stylem wypowiedzi. Nawet oni poczują się jednak zażenowani nie więcej niż pięć-dziesięć razy, gdyż takiej stylistycznej akrobatyki nie ma tu wcale tak wiele. Problemem mniej istotnym jest paskudnie zaprojektowana okładka (w wydaniu papierowym), która odrzuca od zaskakująco solidnej lektury. Co chyba oczywiste niczego dla siebie nie znajdą tu także ludzie nieinteresujący się ani sportem, ani historią dwudziestolecia międzywojennego. Jeśli jednak chociaż jeden z tych elementów, wyda Wam się w najmniejszym stopniu interesujący, będziecie zadowoleni z takiej lektury. Może nie aż tak jak ja, ale będziecie...


Moja ocena to: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz